Nie jestem wielbicielem kina - wolę książki. Telewizji nie oglądam od wielu lat. Słuchając ostatnio pewnej niszowej stacji radiowej dotarła do mnie recenzja dwóch nowych produkcji. Ponieważ stacja jest niszowa to postanowiłem sprawdzić co to jest i tak odkryłem serial “Jedyna” (oryg. “Pluribus”). Wciągnęło mnie to bardzo (a to się rzadko zdarza). Zarwałem noc bo obejrzałem ciągiem 3 odcinki. Dostępne recenzje przeczytacie sobie pewnie sami.
Krótko o co chodzi. Na początku jest lekka fantastyka później psychologia. W wyniku pewnego zdarzenia ludzkość wkracza na “wyższy” poziom rozwoju. Nagle zapanowuje jedność umysłów, ogólne zespolenie jaźni i powszechne szczęście. Jest to pewna alegoria współczesnych dążeń pewnych ideologii i środowisk, ale to jest moja opinia. To powszechne szczęście nie dotyczy jednak 13 osób na Ziemi w tym głównej bohaterki, która postanawia przywrócić poprzedni porządek. To właśnie ta postać mnie urzekła, jej podejście do problemu, niesympatyczność, bezpośredniość, sposób oceny rzeczywistości. Nie ukrywam, że ta postać filmowa jest mi bliska. Opinie są takie, że nie da się jej lubić, że jest nieszczęśliwa - to nie prawda, jest zdeterminowana i wkurzona. Dla mnie dużo gorsza jest pozostała 11-stka (wiem, nie sumuje się) - bez sprzeciwu, bezrefleksyjnie i konsumpcyjnie przyjmująca nową rzeczywistość. Nie ma tu efektów specjalnych, ckliwych wątków romansowych choć bohaterka typu “chłopiencego” (dla mnie to nieistotny wątek) na chwilę upada.
Zachęcam, nie zdradzam więcej, sezon kompletny 9 odcinków. Podobno będzie ciąg dalszy. Mam nadzieję, że nie zawiedzie.