Siema Jestem Daro. Mam 35 lat. Wiele rzeczy zrozumiałem za późno. Zbyt długo wierzyłem w iluzje, zbyt długo milczałem, zbyt długo grałem nie swoją rolę. Teraz próbuję wrócić do siebie. Szukam miejsca, gdzie nie trzeba już udawać, że wszystko jest ok. Bo nie jest. Nie wiem jeszcze, kim jestem. Ale wiem, kim już nie chcę być. Trochę was poczytałem i inne forum i nie wiem w co już wierzyć.
Siema Daro.
U nas możesz być sobą, nie musisz udawać. Pisz śmiało co Cię gryzie.
Cześć Daro, fajnie, że jesteś z nami. Wal co cię gnębi, my tu nie oceniamy.
Cześć Daro, jak się dowiedziałeś o naszym istnieniu?
Dzięki. Jakiś komentarz na youtubie chyba.
Jestem… cholera wie. Facet po zdradzie, po wywaleniu z własnego życia. Otwarcie oczu bolało jak chooj. Wkurwiony. Nie do końca ogarnięty. Ale przynajmniej już nie ślepy.
Co mnie przywiodło? Ona. Jej oczy,które mówiły „kocham”, a za plecami inna historia. I ja – piesek. Wierny. Posłuszny. Czekający na „dobry chłopiec”.Nie wiem, jak długo spałem, ale obudziło mnie coś więcej niż ból. Chciałem zrozumieć, jak to się stało, że zgubiłem siebie. Trafiłem na redpill. Potem tu. Jakoś tak.
Z czym dziś przychodzę? Z gniewem.Z pytaniami, które męczą w środku jak wrzody. Z nadzieją że da się zbudować siebie na nowo nie kolejnego miłego nie zlepka cudzych oczekiwań Prawdziwego. Bez tej całej zasranej uległości,którą mi wdrukowali.
Czego szukam? Siebie.
Jedno zdanie na dziś: Albo jestem sobą, albo mnie nie ma. Na razie kurwa mnie nie ma.
Cześć Daro, z racji płci nie mam uprawnień do definiowania męskości i tym samym niewiele Ci pomogę, ale chciałabym Ci napisać, że tutaj możesz liczyć na wsparcie wspaniałych mężczyzn, odważnych, bo nie boją się zajrzeć w siebie. Osobiście czerpię z ich wiedzy garściami. Spokojnie możesz im zaufać. Jestem pewna, że ich mądrość da Ci wsparcie, którego szukasz.
Częsty scenariusz w obecnych czasach - potrafi “pięknie” zagospodarować gniew, który obecnie w sobie nosisz. Problem w tym, że można tak utknąć na lata i wokół redpillu zbudować własną tożsamość - widziałem to setki razy. Sam gniew jest ok, ale bycie jedynie nim (w połączeniu z żalem i frustracją) przez całe lata już nie - masz stanąć na własne nogi, a nie pozostać w postawie ofiary.
Fajnie, że się tu pojawiłeś - czy mógłbyś w osobnym wątku (tutaj się raczej tylko witamy) opisać swoją historię? Jesteśmy doświadczonymi życiowo facetami, spróbujemy Ci pomóc ruszyć do przodu.
Kurcze, masz rację. Czasem czuję, że ten gniew mnie pożera i nie wiem, jak z nim wyjść. Ale nie chcę utknąć w tej dupie. Chcę się ruszyć do przodu, tylko czasem nie wiem, jak to zrobić.
Dzięki, że jesteście i chcecie pomóc. Juz pisze swoją historię w osobnym wątku. Wiesz, czasem mam wrażenie, że to wszystko jest tak spierdalone, że nie da się tego ogarnąć.