Czy hipergamia istnieje?

Siema. Czy waszym zdaniem coś takiego jak hipergamia naprawdę istnieje, czy to raczej wymysł ludzi z internetu? Jak to widzicie u siebie albo wokół?

Pytam serio, bo jestem ciekawy co inni o tym myślą.

1 polubienie

Możesz opisać, co rozumiesz pod tym terminem?

Uważam, że hipergamia (dążenie do/pragnienie) związku z osobą o wyższym statusie/lepszych genach itp) istnieje i jest domyślnym dążeniem naszego gatunku.

1 polubienie

No że kobiety pożądają mężczyzn lepszych od siebie - kobieta o wyglądzie 7/10 szuka 8/10 i wyżej

Kolejne mądre słowo opisujące stare zjawisko występując w przyrodzie od wieków. Kiedyś badacze opisywali w ten sposób struktury społeczne w Indiach, dzisiaj słowo-wytrych, którym próbuje się otworzyć drzwi do zrozumienia, dlaczego ona wybrała tamtego, a nie mnie.

Dyskusja na ten temat to jak obserwowanie szympansów rzucających kamień w górę, a później zdziwienie, że spadł im na głowę. Każdy chce czegoś lepszego, każdy szuka zasobów, urody, bezpieczeństwa, kogoś, kto nie psuje humoru przy śniadaniu. Robienie z naturalnej dbałości o własny interes jakiegoś mrocznego spisku natury jest naiwnością.

Zwolennicy, wróć ewangeliści, świętej księgi psychologii ewolucyjnej żyją w poczuciu, że moje porażki nie są moje, a wynikają z ewolucyjnego oprogramowania, którego nie da się przeskoczyć. To intelektualne lenistwo ubrane w szaty brutalnego realizmu, taka piaskownica dla dorosłych, w której zamiast budować zamki rzuca się w innych piaskiem. Przy okazji drąc się na całe gardło o niesprawiedliwości biologii.

internetowy lament o hipergamii to jakby kokon dla kogoś, kto boi się sprawdzić, ile jest wart na wolnym rynku, bo przecież znacznie łatwiej ogłosić, że system jest ustawiony, niż pójść na siłownię albo, co gorsza, nauczyć się rozmawiać z drugim człowiekiem bez narzucania mu roli dłużnika.

Można oczywiście uznać, że świat jest bezwzględny, że liczy się tylko piniądz i geny, ale takie postawienie sprawy jest tak przerażająco nudne, że aż dziwi mnie popularność tej teorii. Jeśli wszystko jest determinizmem, to można równie dobrze położyć się i czekać na koniec, zamiast udawać, że prowadzimy jakąś doniosłą debatę o ludzkiej kondycji. Prawda jest pewnie taka, że większość tych teoretyków po prostu panicznie boi się odrzucenia, a teoria pozwala im odrzucać świat zanim ten zdąży ich w ogóle zauważyć.

W końcu zawsze chodzi o to samo, o odpowiedzialność, która parzy bardziej niż jakakolwiek prawda o ewolucji, bo jeśli uznamy, że mamy wpływ na swoje życie , to nagle brak wyników staje się osobistym aktem oskarżenia. Lepiej więc wierzyć w hipergamię, w los, w gwiazdy, w horoskopy w cokolwiek, co pozwoli pozostać tymi smutnymi, niezrozumianymi obserwatorami, co wszystko wiedzą, ale nic nie potrafią zrobić.

Prawda jest pewnie taka, że większość tych teoretyków hipergamii po prostu panicznie boi się odrzucenia, a teoria pozwala im odrzucać siebie i świat, zanim ten zdąży ich w ogóle zauważyć.

Nie wiem, nie widziałem bliskich przypadków. Widziałem rozejścia spowodowane zjebaniem mentalnym jednej lub obydwóch stron. Zaniedbaniami lub i chyba najbardziej brakiem umiejętności komunikowania potrzeb i stawania granic. Kobiety wydają się o wiele bardziej selektywne i może przez to, to wygląda jak wygląda, a o ile wygląd na początku pomaga to później jest istotne jak druga osoba się czuje w obecności innego bohatera opowieści zwanej życiem.

2 polubienia

Nieprawda. Jest mnóstwo związków w których kobieta i mężczyzna są na podobnym poziomie atrakcyjności. A także takich w których mężczyzna jest brzydszy.

Np. spójrz na Królikowskiego, który zrobił dziecko Joannie Opoździe. Czy on jest +1 względem niej? Moim zdaniem zdecydowanie nie jest.

(Oboje są aktorami, więc to był związek między równymi, a nie lecenie na kasę.)

Ona raczej nie leciała na kasę. Znam ludzi, którzy dobrze znają jej ojca. Tam jest kasa. Ale historia tego związku burzliwa. Było nawet strzelanie z broni palnej :grinning_face: .

Moim zdaniem coś takiego nie istnieje. To jest ogromne uproszczeniem tego jak działa natura. Ograniczenie doboru partnera do kilku zaledwie wybranych cech, które w dziwny sposób są tak banalne, aby cała rzesza za przeproszeniem prostych ludzi była w stanie to zrozumieć? Żaden poznany naukowo aspekt rzeczywistości nie jest aż tak prosty. To co się w popularnonaukowych publikacjach pisze jest naprawdę zawsze bardzo, bardzo skomplikowane.

Znam mnóstwo przykładów ludzi przedziwnie dobranych. Są oczywiście pojedyncze wyjątki, gdzie jakaś prymitywna “hipergamia” zadziałała ale to są jednostkowe przypadki.

Natura działa tak, żeby mieszać geny tak, aby potomstwo uzyskało nową jakość pod względem wielu kryteriów. Takie np. portale randkowe jednak się nie sprawdzają bo w realu następuje weryfikacja. Zaczynają działać nieuchwytne rzeczy, które powodują że pojawia się oddziaływanie, chemia, reakcje, mimika, ton głosu, sposób poruszania się, feromony, itp. Coś, co nie ma szans działać przez Internet.

1 polubienie

Czyli uważacie, że to ściema? Ehh znowu zacząłem oglądać redpillowców, chyba tylko po to, żeby przekonać samego siebie, że nie warto działać albo żeby szukać usprawiedliwienia dla własneych porażek :frowning:

Nie ściema, tylko nowa nazwa do starego mechanizmu i jego podkręcenie. W moim środowisku raczej widzę zjawisko homogamii (?), czyli łączenie się w pary ludzi na podobnym poziomie. Też znam kilka przypadków, gdzie kobieta lepiej wykształcona związała się z chłopakiem o „prostszym” usposobieniu i zawodzie i żaden z niego Adonis.

Kiedy się wyłączy Internet i zacznie obserwować świat do okola okaże się, że wcale nie jest tak jak rp to maluje. Narracja często jest jednoznacznie zabarwiana, aby przyciągnąć uwagę osób, którzy chcą „zrozumieć” związki. Tyle że ludzie nie wiedzą że najpierw muszą zrozumieć siebie i przestać projektować własne deficyty na innych.

Czy są ludzie którzy mają łatwiej, pewnie że są. Czy to powinno mieć wpływ na nasze decyzje w życi? Pewnie że nie. Czy są kobiety, które za wszelką cenę chcą osiągnąć sukces przy pomocy najlepszego z facetów? Pewnie że tak, ale są też normalne kobiety które cenią szczerość i otwartość i brak udawania.

@Jesse_James zatrzymaj się i zastanów się skąd ci się to bierze? Czy to lęk przed odrzuceniem? Czy sparzyłeś się wcześniej i dlaczego to się stało? Czy podatność na takie treści nie wychodzi z poczucia niskiej wartości? Jaki rodzaj kobiet jest dla ciebie najbardziej atrakcyjny i dlaczego?

Takie treści są wyjątkowo szkodliwe dla głowy, bo kiedy wejdą głęboko zmieni postrzeganie rzeczywistości i taka osoba na siłę będzie się doszukiwała występowania tego zjawiska wszędzie, aby tylko nie stanąć w lustrze z prawdą. Nie wspominając o sabotażu każdej jednej relacji, doszukując się rzeczy których nie ma, lub często je wręcz powodując.

1 polubienie

To nie jest ściema, tylko po prostu jedno z możliwych wytłumaczeń (oczywiście w każdym przypadku to nie musi być dokładnie jedno wytłumaczenie).

Znalazłem tylko poniższe badanie dla polskiej populacji. Według niego tylko co piąty związek jest homogamiczny (w kontekście finansów).

Tylko w co piątym związku dochody obu osób są porównywalne | Biuro prasowe BIG InfoMonitor?

Tak, wiem. :slightly_smiling_face:

Chciałem pokazać konkretną parę gdzie:

1- Facet wygląda słabiej od kobiety.

2- Nie jest to związek w którym chodzi o kasę.

Jest wiele takich par, ale ja chciałem pokażać “naoczny” przykład ze zdjęciem.

Jasne, że ściema. Bardzo wiele par dobiera się na podobnym poziomie wizualnym. W pozostałych czasami mężczyzna jest bardziej atrakcyjny, a czasami kobieta jest bardziej atrakcyjna.

1 polubienie

Imo finanse to mały wycinek bezpieczeństwa. Oprócz tego jeszcze jest emocjonalne i fizyczne. Liczy się światopogląd, wartości i to jak się ludzie czują przy sobie.

Zły, ale często popularny schemat to mylenie miłości z więzią traumatyczną. W młodości najczęściej wybieramy partnerów na podstawie deficytów. Czasami ktoś coś w sobie zmieni i domek z kart się rozpada.

Wygląd i zadbanie pomaga na początku, ale w LTR liczy się coś innego, głębszego. Z drugiej strony rozumiem, że ludzie odchodzą od nieatrakcyjnych partnerów, bo dbanie o siebie na każdym polu jest jednym z najważniejszych elementów dobrostanu wewnętrznego.

tak

nie, to absolutnie nie jest takie proste :smiley:

wyjebane

4 polubienia

O tak sensei, jedno słowo, a tak znakomicie oddaje moje stanowisko w tym temacie.