No cześć, opiszę od razu w czym jest mój problem. Niedawno poznałam w klubie faceta - był alkohol, bawiliśmy się, spędziliśmy sporo czasu razem, było śmiesznie. Wstępnie facet mi się spodobał - był przystojny, zabawny ,pewny siebie. Komplementował mnie, sprawiał wrażenie zachwyconego mną. Wymieniliśmy się numerami, pisaliśmy do siebie jeszcze tego wieczora, ale kolejnego dnia już się do mnie nie odezwał. Zastanawiało mnie to. Napisałam mu smsa w stylu co tam słychać, jak samopoczucie po imprezie i nic. Wiem, że ghosting to obecnie popularny sposób kończenia kontaktu, ale czuję się po tym paskudnie - wolałabym usłyszeć prawdę niż domyślać się co się wydarzyło. Staram się nie brać tego personalnie,bo nic o mnie nie wiedział, nie zna mnie, trudno mówić, że mnie “odrzucił”, ale chomik w głowie robi swoje. Jak sobie radzicie w takich sytuacjach?
Z facetami się nie umawiam na randki, ale jak ktoś mnie wystawia z jakiegoś powodu i nie komunikuje to świadczy tylko o nim i jego zjebaniu.
W sumie jak nie stać kogoś na kurtuazyjne zakończenie znajomości ze szczerością to nie żałuje i w sumie cieszyłbym się że „śmieci wyniosły się same”. To co się dzieje na pierwszych randkach to taki teatr gdzie dwójka ludzi odgrywa rolę w nadziei że druga strona odwzajemni się uwagą. Niektórzy potrzebują takiej uwagi do dowartościowywania się inni boją się konfliktów i dlatego boją się komunikować jak dorośli. Mogą uznać, że relacja jeszcze się nie zaczęła, więc nie ma czego kończyć. Traktuje brak kontaktu jako jasny sygnał (choć dla drugiej strony jest on bolesny). Jeśli randka była zbyt udana”, a mężczyzna nie jest gotowy na nic poważnego, może się wystraszyć i wycofać, zanim sprawa stanie się poważna. Chodzi o lęk przed pochłonięciem i obawy przed zaangażowaniem się. Klasyczny przykład osoby o unikającym stylu przywiązania.
Napisałaś, że nie odezwał się kolejnego dnia po zabawie w klubie. Ile dni minęło bez kontaktu z jego strony i jak oceniasz prawdopodobieństwo, że posługuje się jakąś wersją “zasady trzech dni”, żeby nie wyjść na zdesperowanego?
Ogólnie jestem przeciwnikiem klubowych znajomości jako powierzchownych. Co prawda ostatnio odwiedzałem klub już dość dawno, ale raczej nic się nie zmieniło.
aha zapomniałem o najprostszej i najbardziej prawdopodobnej odpowiedzi, w sumie dzięki komentarzowi @JAL i widzę ze założyłem zbyt wiele.
Chciał poruchać i mu się nie udało i wkurzył się że zmarnował czas. W klubie relacji się szuka raczej jednorazowych.
pozdrowienia M
Kiedyś, gdy ktoś się tak zachowywał, niezależnie od płci, było to trudne dla mnie. Piszę o jakichś dłuzszych znajomych, nie o kilkugodzinnej znajomości.
Teraz to się z tego śmieję, kiedy sie czadem zdarzy. Nie mój problem, jeśli ktoś nie umie się zachować.
Cześć Natalya
Wydaje mi się, że na poziomie deklaratywnym, to owszem wiele osób chce znać prawdę, ale w praktyce co ta prawda miałaby im dać? Dowiemy się, że jesteśmy np. nudni /nieatrakcyjni / bez poczucia humoru / mało inteligentni / mało kreatywni / mamy wadę wymowy/ brzydki zapach/ liche wykształcenie /wkurzajacy tik nerwowy / bezsensowne cele życiowe / nieakceptowalny nałóg czy hobby / nie lubimy czegoś co dla innych jest ważne / jesteśmy życiowo nieogarnięci … czy tam jeszcze coś innego. Druga strona może nie widzieć się z nami w relacji z tysiąca powodów ( co równocześnie oznacza, że dla innych ludzi te powody będą nieistotne, albo nawet ich nie zauważą)
Przypuszczam, że niektóre osoby dopytują się o prawdę o sobie, bo mają nadzieję, że gdy się dowiedzą jaki w nich jest “defekt ”, to natychmiast ten brak naprawią/zmienią i relacja dojdzie do skutku. Tak myślę, bo po co by się dopytywali? Z kolei ta druga strona generalnie to musi się często wić jak piskorz, właśnie dlatego, że wywalenie tej “prawdy” o kimś niczego dobrego nie uczyni. Bo to nie jest żadna prawda, tylko niezgodność preferencji.
Co do ghostingu. Piszesz, że człowiek był żywo Tobą zainteresowany, prawił komplementy. No ale dobra zabawa, miła rozmowa, flirt nie oznacza przecież, że druga strona od razu chce nas bliżej poznawać /wejść w relację /zaprzyjaźnić się. No chyba, że jednak miałaś jakieś nadzieje (uświadomione lub nie). To jasne - tam gdzie oczekiwanie tam rozczarowanie.
Bo chcą złagodzić odczucie odrzucenia? Bo mają w zw. z sytuacją dziesiątki myśli, od których chcą się uwolnić? Plus pewnie dziesiątki innych powodów.
Raczej oczywiste, że autorka miała nadzieję na kontynuację, więc czuje dyskomfort.
To bym zrozumiała, ale przecież jako pierwsza odezwałam się do niego dzień po “poznaniu”. Jeśli ktoś zachował się jak desperat to raczej ja ![]()
Sam do mnie pisał tego samego wieczoru, już po pożegnaniu, bardzo miło i dużo - ta wersja się nie spina.
Też teraz oceniam to jako niedojrzałe zachowanie, nie zwiastujące niczego pozytywnego na przyszłość.
Słusznie, masz rację - może za wiele sobie obiecywałam.
To fakt, chomik w głowie zasuwał aż miło, chociaz dzisiaj jest już lepiej.
No tak, był fajny vibe, podobał mi się, początek był obiecujący i teraz trochę szkoda.
Cieszę się, że uniknąłem wdepnięcia na minę.
Parę miesięcy temu mi się takie coś przydarzyło, niespecjalnie mnie to zabolało - może dlatego, że nie mam dwudziestu paru lat, jak Ty - w młodości pewnie miałbym inaczej, acz wtedy ghosting w ogóle nie był częsty. Jedyne, co mnie delikatnie, ale to naprawdę delikatnie ukłuło, to fakt, że owa osoba literalnie napisała mi, że umówi się ze mną na konkretny termin na spotkanie do dnia X, po czym nastąpiła cisza.
Niektórzy po prostu chyba nie mają manier. Ale czy to jest mój problem? Otóż nie
Wyjebane, jak jej starzy nie nauczyli kultury, to na pewno nie będę tego robił ja.
Ugułem to kurwa jest pełno ludzi na świecie, którzy jednak tę elementarną kulturę posiadają, więc wolę się trzymać z nimi. A dla reszty jest
proste, sensei Marcin wyjaśnił chamów xd
Niezła chamówa. To w moim przypadku nie było nic takiego, nic mi nie obiecywał, po prostu sama może zbyt dużo sobie wyobrażałam
No ale z drugiej strony mógł odpisać cokolwiek typu “nie jestem zainteresowany dalszym kontaktem”. Niby tego kwiatu jest pół światu, ale trudno o fajnych facetów, zawsze jakoś szkoda jak nie wyjdzie, gdy początek jest obiecujący.
Sugerowałem, że może trzeba poczekać nim określisz ghosting. Kiedyś było to właśnie “zasadą trzech dni”.
Jednak najbardziej prawdopodobne wydaje się rozwiązanie drugie. Równie dobrze mógł znaleźć “bardziej rokującą” partnerkę na noc i gdy pisałaś następnego dnia było już “za późno" bo przyklepał inną umowę (komunikacja smsowa w nocy nie wyklucza tej opcji). Specyfika klubów nie pozostawia mojej wyobraźni wiele w kontekście kontaktów międzyludzkich.
A jak sobie z tym poradzić? Na początek uświadom sobie, że to zależy czego chcesz od tej relacji - czy nadal cię ten facet interesuje? Albo inny mężczyzna poznany w podobnym środowisku? Jeśli tak to tylko drobna przeszkoda - nie minęło dużo czasu. Jeśli nie, dlaczego poświęcać myśli komuś, kto cię nie interesuje?
Nie bądźmy tacy znowu krytyczni, może wyjechała na misję charytatywną do Mozambiku i nie miała dostępu do netu przez te 3 miesiące XD
A no, to jak każdy chyba
Patrzę w lustro i jestem innego zdania ![]()
jprdl incele i ich zwyczaje godowe XD
Trochę za daleko mieszkasz z tego co widzę ![]()
Hejka! Fajnie, że jesteś na forum :))
Spróbuję coś napisać w chwili wolnej w oparciu o własne doświadczenie, ale potrzebuję pełniejszych danych, żeby poluzować wrotki.
Jak dawno trafiliście na siebie z ghosterem w klubie - ile dni minęło od chwili poznania?
“Edytka” - no prawie ;D
O tym samym pomyślałam ;D
jprdl incele i ich zwyczaje godowe XD
Nie rozumiem skojarzenia. Wytłumaczysz?
Ta zasada była popularna zwłaszcza wśród młodych kobiet na uczelniach w moim otoczeniu, a mężczyźni przejęli ją później. Nie słyszałem o jej adaptacji przez środowiska incelskie.
Ta zasada była popularna zwłaszcza wśród młodych kobiet na uczelniach w moim otoczeniu, a mężczyźni przejęli ją później. Nie słyszałem o jej adaptacji przez środowiska incelskie.
A widzisz, to nie wiedziałem. Ja ją kojarzę głównie z jakimiś PUAsami miszczami podrywu i innymi incelami. A tu proszę proszę…
Jak dawno trafiliście na siebie z ghosterem w klubie - ile dni minęło od chwili poznania?
Poznaliśmy się bezpośrednio w klubie, zagadał do mnie, nie znaliśmy się wcześniej. Spędziliśmy razem z 5 godzin albo i więcej - na tańcu, rozmowach, były drinki. Wieczorem jeszcze pisaliśmy. Działo się to w zeszły piątek. W sobotę popołudniu do niego napisałam no i już mi nie odpisał. Od tamtej pory brak kontaktu, nie chciałam więcej pisać, żeby nie wyjść na desperatkę.
Jak nie odpisał, to znaczy, że nie byłaś top value w danym momencie. Ghosting to filtr jakości, nie dramat. Przestań analizować, skup się na sobie, podbij swoją wartość i następny sam się odezwie.
Działo się to w zeszły piątek. W sobotę popołudniu do niego napisałam no i już mi nie odpisał. Od tamtej pory brak kontaktu, nie chciałam więcej pisać, żeby nie wyjść na desperatkę.
Rozumiem. Kierowanie dalszych wiadomości byłoby kiepskim wyborem. Piłeczka była po jego stronie. Myślę, że nie warto nagradzać niehonorowych zachowań. Emanowanie desperacją to jedno zmartwienie, bo zdaje się, że kolega już zdecydował. Raczej nie jest dobrze po prostu przekraczać siebie i wykonywać gesty, po których czujemy się nieswojo. Lżej znosi się odrzucenie, jeśli nie została w to doświadczenie wkomponowana usilna próba - lepiej nie składać własnej godności na ołtarzu nadziei na sensowną relację.
Nie wyrzucałabym sobie też maratonu “chomików” - ghosting jest tak nieintuicyjną okolicznością dla naszej psychiki - zupełnie nieneutralną, że tymczasowe rozbicie emocjonalne ma swoje uzasadnienie. W moim odczuciu, zaopiekowanie się sobą nie powinno polegać w tej chwili na karceniu siebie, żeby nie bolało, ale zajęciu się tym, co zabolało - sprawdzeniu, czy do głosu nie doszły najhałaśliwsze kompleksy, nie wypełzły przeszłe zranienia - wówczas wątek praktyki znikania jest sensu largo jedynie pretekstem do wejścia w głębsze tematy. ‘Musisz’ sama ocenić.
Ghosting jest o tyle parszywy, że zaczyna się od braku rozpoznania własnej odpowiedzialności do poczuwania się do zwykłej odmowy i podziękowania za kontakt, a kończy na przemieszczeniu tej odpowiedzialności na drugą stronę - tak naprawdę Ty ponosisz powikłania jego zrzeczenia się konsekwencji.
Jestem już senna i odpływam, ale mam jeszcze dwa pytania, zanim postanowię kontynuować [doświadczyłam ghostingu w trochę innym formacie relacji w tym roku - trochę przepracowałam tę materię z sobą]:
Pisałaś, że facet zrobił na Tobie dobre wrażenie - jeżeli miałabyś scharakteryzować głos w swojej głowie, który stworzył o nim pewną narrację, to jakie przymiotniki Ci szepcze, jakie jego cechy identyfikujesz, jakie epitety o nim powtarzałaś sobie w głowie? Za czym Ci tęskno? Możesz go opisać?
Zastanawiałaś się, co zrobisz, gdyby nagle się odezwał - jaki to byłby scenariusz Twojej reakcji?
