Hoeflation, inflacja kur, i podobne temu zjawiska

Ostatnio kumpel odpalił YT i niespodzianka karmiony jest znanym algorytmem. 35 lat, brak związków, wygląd 8, ale mindset ma nisko i co chwilę narzeka, mimo że jest w FwB, na problemy randkowe. Wśród proponowanych filmów często pojawia się tam termin hoeflation, czyli co dokładnie, bo nikt jasno nie potrafi powiedzieć czy to wybujale oczekiwania kobiet względem mezczyzn (jakie), większa aktywność seksualna i ilość partnerów, potrzeba atencji, czy coś innego.

W sumie nie moja bańka, ale nie chce też za bardzo kierować algorytmu na te tory, bo zasypie mnie podobnymi propozycjami i będę musiał znów konto zmieniać.

Cholera wie jak ten termin przetłumaczyć, ale zakładam że pochodzi z czarnej strony farmacji relacji międzyludzkich.

To świat opisywany z perspektywy gości, którzy nie potrafią tworzyć związków, mają zerowe umiejętności społeczne (ich całym światem jest internet, który zastępuje im realnych znajomych), niską inteligencję emocjonalną, a w dodatku najczęściej mieszkają z rodzicami mimo dorosłego wieku, mają kiepsko płatne prace, nie posiadają samochodu (najczęściej nawet prawa jazdy). Oni są w internecie najgłośniejsi, takie mam wrażenie.

Dlaczego tak twierdzę? Niedawno widziałem jak jeden youtuber udostępnił na swoim profilu screeny z ogłoszenia matrymonialnego jakie dodała na pewnym portalu jakaś kobieta. Była po 30-tce, miała swoje mieszkanie, samochód i wymagała od potencjalnego partnera dokładnie tego samego. Chciała również, żeby facet był rozmowny, inteligentny, miał własne zainteresowania.

Wydawałoby się normalne, zwyczajne oczekiwania - w mojej bańce nie ma dosłownie ani jednego faceta, który by tych wymagań nie spełniał. Nie znam osobiście żadnego faceta, który mając 30 i więcej lat mieszkałby z rodzicami, no sorry - po prostu nie znam. Każdy mieszka na swoim - czy to kupionym za gotówkę czy to na kredyt. Moim ogromnym zaskoczeniem było to, że ta kobieta została wyśmiana - że jej oczekiwania są nierealne, nieżyciowe, że tak “zajebiści” faceci nie istnieją, a jeśli istnieją to nie szukają żon. No kompletna odklejka - a takich komentarzy było tam najwięcej, zbierały najwięcej polubień.

Taka to właśnie heoflation :smiley: Normalny, zwykły facet ma obecnie na rynku matrymonialnym raj, może przebierać dowolnie, jak sobie sobie chce - karmione redpillem przegrywy jak widać nie są dla niego żadną konkurencją.

Dlatego właśnie słuchanie takich teorii i oglądanie takich filmów mija się z celem - tworzone są one albo przez ludzi mający ogromny żal do ogółu kobiet (chuj wie tak naprawdę o co - i lepiej się nawet nad tym nie zastanawiać, szkoda życia) albo przez zwyczajnych nieudaczników.

Według praktycznie wszystkich badań obecnie ludzie uprawiają dużo mniej seksu niż kiedyś, zarówno kobiety, jak i mężczyźni.

No ale twórców pigułkowych prawda najmniej interesuje - byle radykalizować ludzi i zarażać ich gównianymi przekonaniami, które zniszczą ich samoocenę i uzależnią ich od oglądania filmików tworzonych przez nadmuchanych samców alfa z kruchym ego i karmić ich potrzebę bycia zauważonym.

1 polubienie

Sam miałbym podobne, a nawet wyższe.

Tez mi się wydaje. Myślę, ze to jest sztucznie nakręcane przez media i ich algorytmy i pokazują zaledwie mała część społeczeństwa, a najwięcej lajków kręci się na dramach niekoniecznie prawdziwych. Sam nie znam nikogo kto nie ma własnego kwadrata, albo go nie stać na wynajęcie przyzwoitej miejscówki. Aten kto wynajmuje robi to z konkretnego celu, bo woli kasę na coś innego przesunąć, a sam koszt wynajęcia jest relatywnie (do kredytu) niski.

Też tak myślę. Im mniej kontaktu z takim środowiskiem i treściami wychodzi na zdrowie.

Próbowałem wytłumaczyć mu, że się programuje tymi treściami i od razu podchodzi negatywnie do interakcji z kobietami przez pryzmat tego co ogląda, ale jedyny kontrargument miał, że się nie znam i nie wiem jak obecnie jest na randkach. Może nie randkuję, ale mam interakcje z kobietami i wiem, że nie jest tak czarno, a że kobiety maja oczekiwania, i faceci też to jasna sprawa. Relacje są transakcyjne zawsze były i zawsze będą (różnią się tylko “walutą”).

1 polubienie

Oczekiwania kobiet bolą tylko tych facetów, którzy ich nie spełniają.

Dokładnie tak. Większość ludzi nigdy nie słyszała o czymś takim jak “redpill” czy “blackpill” - ja też bym się o nich nie dowiedział, gdybym kiedyś przypadkiem, na własne nieszczęście, nie trafił na forum Bracia Samcy. Trzeba jednak pamiętać, że nie siedzą tam typowi przedstawiciele społeczeństwa, lecz w większości właśnie ludzie będący na jego marginesie, nieporadni życiowo i społecznie. I oni też mają potrzebę jakoś sobie ten świat “tłumaczyć”, wyjaśniać, chcą myśleć o sobie dobrze (jak każdy człowiek), a że nie ma ku temu zbyt wiele obiektywnych przesłanek pozostaje im obwinianie świata za własne porażki, niepowodzenia, za własny niedorozwój emocjonalny, za brak umiejętności społecznych. Tworzenie dziwnych teorii, oderwanych od rzeczywistości, mających chronić ich szorujące po ziemi poczucie własnej wartości i ego przed kompletnym rozpadem - m.in. o kosmicznych wymaganiach kobiet, ich seksualnym rozpasaniu, chady, szczęki.

Pisałem o tym w wątku o blackpillu.

No cóż - dopiero internet pokazuje, że tacy ludzie jednak istnieją i jeszcze próbują innym (w tym ludziom dużo bardziej od nich życiowo ogarniętym) tłumaczyć rzeczywistość :slight_smile:

Czasem czytając sobie teorie tego typu zjebów myślałem sobie - “Mordo, skoro nigdy nie trzymałeś kobiety za rękę, nie patrzyłeś jej w oczy siedząc z nią na randce, nie doświadczyłeś nigdy jej czułego spojrzenia, dotyku, uśmiechu, przytulenia, nigdy nie siedziała Ci na kolanach i nie głaskała Cię po głowie, nie śmiała się z Twoich żartów, nie przygotowała Ci pysznego posiłku, nie zdarzyło Ci się nigdy rozmawiać z nią przez całą noc, nigdy z nią nie spacerowałeś, nie byłeś w kinie, nie zatraciłeś się z nią w tańcu, nie widziałeś jej podnieconej na Twój widok i zrelaksowanej po fajnym bzykaniu to co Ty kurwa możesz wiedzieć o kobietach?”

Zdecydowanie tak.

Czasem oczywiście zdarzy im się powiedzieć coś z sensem, ale całość jest niestrawna - coś jak pączek, który zamiast lukrem polany jest gównem. Tak dokładnie widzę redpill (bo blackpill to już w całości toksyczne gówno).

Chuj z nim, szkoda Twojego czasu na ratowanie gościa - to jego wybór kogo chce słuchać.

:rofl: :rofl: :rofl:

1 polubienie

Skoro już to przeczytałem to się wypowiem.

Autor artykułu pyta czy zwiększająca się ilość singli jest powodem do niepokoju - otóż dla mnie nie, jest to dla mojego życia i jego jakości fakt kompletnie obojętny.

Treść artykułu jest w sumie zbieżna z tym, co napisałem powyżej - dziewczyny nie chcą się wiązać z byle jakimi facetami i wcale im się nie dziwię. Jak to mawia moja koleżanka większość wolnych facetów to po prostu dodatkowa para gaci do prania - nie potrafią rozmawiać, otwierać się, rozwiązywać konfliktów, chcą pełnej obsługi w domu, nie przejawiają praktycznie żadnej inicjatywy i stawiają wymagania. Nie wiem jak jest w istocie, bo z facetami na szczęście nie randkuję, ale widocznie coś musi być na rzeczy, patrząc na popularność treści redpillowych. Sam uważam, że lepiej być samemu niż w beznadziejnym związku, który nie zaspokaja naszych podstawowych potrzeb emocjonalno-fizycznych - i wcale nie dziwię się kobietom, że taką samotność wybierają.

Pojawia się tu zdanie, które striggeruje wielu facetów, a moim zdaniem to remedium na problemy większości z nich - “jednym z oczywistych pomysłów jest, by mężczyźni dorośli, wykonywali więcej domowych obowiązków, zachowywali się bardziej odpowiedzialnie i tym samym stali się bardziej pożądanymi partnerami”.

Czy faceci wykonają taką pracę nad sobą? Większość tych, których problem dotyczy tego oczywiście nie zrobi, a zacznie się licytować z kobietami kto jest bardziej winien, okopie się w pozycji ofiary i będzie się masturbować pod filmikami redpillowców.

O to chodzi. Tez jakoś nie widzę dramatu u facetów, którzy siebie ogarniają i nie dziwię się kobietom, że nie chcą być matką w relacji, albo nie chcą kolejnego dziecka do opieki. Podobnie jak ja nie wyobrażam sobie być tatusiem w relacji z kobietą.

Chyba ludzie nie są świadomi czego powinni oczekiwać od takich relacji, bo wiekszośc taka mentalnie nie opuściła domu i nie dokonała przejścia w dorosłość.

Jednak najlepiej narzekać na wymagania innych, samemu nie starając się wrastać.

1 polubienie

No dokładnie, to tak naprawdę zero korzyści, a zarazem dodatkowe obowiązki i problemy - już lepiej być samemu. Dlatego jak napisałem - nie dziwię im się, rozumiem je.

Otóż to, to po prostu udręka - często to konieczność ciągłego regulowania drugiej osoby, przejmowania odpowiedzialności za jej emocje - bo ona sama tego nie potrafi (to przypadłość dorosłych osób) i będzie nas tym obciążać. Ciągłe stawianie granic jest zaś męczące i często kończy się rozpadem relacji - bo druga strona jest zainteresowana wyłącznie układem pasożytniczym.

Tak naprawdę lista tych wymagań powinna być maksymalnie krótka, bo większość potrzeb jesteśmy w stanie zaspokoić sobie sami, we własnym zakresie.

Może dla odmiany warto popytać facetów, ale takich którzy są aktywni na rynku matrymonialnym, a nie tylko wierzyć że jest dokładnie tak, jak opisują Ci koleżanki?

Czy któraś z nich wskazała choć raz winę po swojej stronie, czy w każdym przypadku winnymi ich samotności są mężczyźni?

Czasy są takie, że na szybki seks można bez problemu. Żeby znaleźć kobietę, która naprawdę chce się zaangażować, nie ma większych skrzywień to uniemożliwiających i nie jest nazbyt egoistyczna, a przy tym nie przykrywa tych cech w początkowej fazie znajomości by dobrze wypaść, to już nie takie hop siup.

Nie wiem jak jest u mężczyzn, bo z nimi nie randkuję, a zwierzeń koleżanek nie mam zwyczaju bezrefleksyjnie wysłuchiwać. Wiem, że czegokolwiek by mi nie powiedzialy, nawet w to wierząc, niekoniecznie bylaby to prawda. Tę moglbym poznać obserwując ją w dynamice zachowań dziewczyny, a nie kolezanki. Czasem ich zachowania są bardzo różne, w zal. od roli. Przypuszczam jednak, że jest różnie, lepiej i gorzej.

Jednak u kobiet też bywa bardzo różnie. One też mają ogromne problemy, nie tylko my.

Przyczyną obecnego stanu rzeczy jest moim zdaniem dobrobyt i cyfroza.

Ludzie nie odczuwają ekonomicznej presji jak kiedyś, by się parować, mieć rodziny- to chyba bardziej działało u kobiet.

Jak i cyfroza, która szczególnie u mężczyzn potrafi zaspokoic albo zamaskować część potrzeb, które dawniej były zaspokajane w relacji.

U kobiet to się przejawia wpływem insta, itp.

Cyfroza powoduje też społeczne wycofanie, czasem upośledzenie, a to nie pomaga.

To prawda, ogarniety facet nie ma problemu z poznawaniem kobiet.

Żeby jednak poznać lepiej, trzeba pobyć ze sobą dłużej. Po kilku przypadkach, kiedy okazuje się że wersja demo była zupełnie inna niż ta codzienna, zwyczajnie się odniechciewa.

Konkludując, dwa najbardziej potężne faktory, czyli seks i kasa, dzialajace swietnie w przypadku wiekszosci, mogą być zaspokajane bez wchodzenia w relację.

1 polubienie

Strasznie pro feministyczna narracja, tak w ogóle.

Skąd pewność, że nie mam styczności z takimi facetami albo że sam nim nie jestem? :slight_smile:

No jasne, że tak. Pisałem już na tym pięknym forumie, że w mojej bańce są raczej inteligentne i ogarnięte kobiety.

Tu pełna zgoda, ale mimo wszystko jest w czym wybierać, szczególnie w dużym mieście.

To tak jak ja.

Znowu - pełna zgoda. Zgadzam się też z dalszą częścią Twojego wpisu.

Możliwe. W jakiś sposób Ci to przeszkadza, zagraża, triggeruje Cię? Tak z ciekawości pytam raczej.

Osobiście jestem zmęczony głaskaniem facetów po główce, które odbywa się w innych miejscach w internecie - bez wykonania pewnej pracy ze sobą trudno mieć efekty na różnych płaszczyznach życiowych, nie tylko tej matrymonialnej. I do tego facetów chcę zachęcać - czasem właśnie w taki sposób.

Siebie opisujesz jako będącego w wieloletniej relacji, zaś gdybyś miał dostęp do wrażeń drugiej strony, byłbyś bardziej obiektywny.

A może i nie, co w sumie prawdopodobne.

Nie przeszkadza, nie zagraża i nie triggeruje mnie tego typu postawa. Po prostu ją zauważam. Chcesz być pro kobiecy? Bądź sobie, mnie od tego ani nie przybędzie, ani nie ubędzie.

1 polubienie

Z mojej perspektywy bycie “pro kobiecym” nie wyklucza bycia jednocześnie “pro męskim”.

Bycie ogarniętym facetem jest korzystne zarówno dla facetów (bo lepiej się po prostu żyje i odpada nam większość problemów, z którymi mierzą się nieogarnięci faceci), jak i dla kobiet - bo z takim facetem wszystko jest prostsze (o ile oczywiście jest się ogarniętą kobietą :D)

1 polubienie

Odnosiłem się do tego konkretnego wątku, gdzie przyjąłeś perspektywę spojrzenia kobiet, tych negatywnie oceniających mężczyzn, opisując ją jak gdyby była oczywistością.

Pewnie jest w niej część prawdy, ale to ten sam rodzaj skrajnej narracji co u tych, którzy łykają czerwone i czarne całymi garściami.

OPAMIĘTANIA UPRASZAM!!! :grinning_face_with_smiling_eyes:

Bycie wysportowanym i w formie jest korzystne dla zdrowia, dla relacji I dla samopoczucia. Lepiej się żyje i wszystko jest prostsze. Widzisz, ja też umiem w banały. Jak jest, wystarczy wyjść na ulicę.

To samo, jeśli chodzi o ogarnięcie- jest różnie, ale raczej w znacznej większość mamy swoje nieogarnięcia, większe lub mniejsze, niezależnie od płci.

Co zabawne, zdarza się że nieogarnięcie potrafią zarzucać innym Ci, którzy mają znacznie więcej za uszami. Chyba kobiety częściej wpadają w tę manierę, nam ich nieogarnięcia przesłaniają często źródła wody żywej, tryskającej khmm… tu i ówdzie.

Samo życie :slight_smile:

1 polubienie

Przepraszam!

Komunikacja na forach internetowych jest niestety niedoskonała, uproszczona - gdybym chciał przedstawić kompleksowo moją perspektywę na te tematy musiałbym chyba napisać książkę. Aż tyle czasu jednak nie mam :slight_smile:

Oczywiście zgadzam się z Tobą, że każdy z nas jest w jakieś mierze “nieogarnięty”, że jest to stopniowalne - no i oczywiście dotyczy to także kobiet, nie tylko mężczyzn. No i samo “ogarnięcie” jest koncepcją mocno niedookreśloną, każdy może to definiować inaczej.

Wątek założony przez Marcina dotyczy jednak koncepcji “hoeflation”, która powstała w konkretnej części manosfery - tej w mojej ocenie (bo przedstawiam tu tylko moją perspektywę, a nie prawdę objawioną) mocno nieogarniętej.

I w sumie jestem ciekaw Twojego zdania - w moim pierwszym poście w tym temacie przytoczyłem jedną sytuację, z którą się zetknąłem w sieci, przytoczę to raz jeszcze:

Niedawno widziałem jak jeden youtuber udostępnił na swoim profilu screeny z ogłoszenia matrymonialnego jakie dodała na pewnym portalu jakaś kobieta. Była po 30-tce, miała swoje mieszkanie, samochód i wymagała od potencjalnego partnera dokładnie tego samego. Chciała również, żeby facet był rozmowny, inteligentny, miał własne zainteresowania.

Czy Twoim zdaniem są to nadmierne wymagania, niemalże z kosmosu (jak to określili komentujący to ogłoszenie faceci) czy też zwyczajne, normalne wymagania jakie można stawiać facetowi, który przekroczył 30-tkę?

Chociaż terminologia niezbyt mi się podoba, na potrzeby rozmowy posłużę się tą definicją:

hoeflation (uncountable)

(neologism, derogatory) The increase in costs for a man to maintain a relationship with a woman while the quality of the woman continues to decrease.

Jest to trochę niejasne, bo nie precyzuje, czy chodzi o wzrost kosztów odnośnie danej kobiety w funkcji czasu czy w odniesieniu do innych kobiet w ujęciu historycznym (roboczo zakładam, że oba).

Dokopałem się do odrobiny na ten temat w kontekście Polski (linku nie mogę, cytat niżej):

“Jak wynika z raportu Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS), 50 proc. Polaków mieszka w domach, które są własnością ich lub współmałżonka, 21 proc. we własnych mieszkaniach, a 17 proc. mieszka u rodziców lub innych krewnych (12 proc. w domach, a 5 proc. w mieszkaniach). Z kolei 4 proc. wynajmuje mieszkanie od osoby prywatnej, a kolejne 4 proc. zajmuje mieszkanie komunalne lub służbowe”.

“Według najnowszych danych niemal co piąte gospodarstwo domowe składa się z trzech osób. 33 proc. wszystkich gospodarstw domowych w Polsce stanowią te, w których jest przynajmniej czterech domowników. I takich domostw w kraju jest najwięcej. Gospodarstw jednoosobowych jest niespełna 23 proc. Z kolei w co czwartym mieszkaniu żyją dwie osoby. Najmniej jest domów z trzema domownikami (19 proc.).”

Gospodarstw jednoosobowych jest tylko 23% - zakładam roboczo, że może połowa z tego to mężczyźni stanowiący target wspomnianej pani. Dałoby to około 11,5% mężczyzn rozsianych po Polsce. Dodajmy to tego inne modyfikatory jak wiek, lokalizację, zainteresowanie daną panią itp. Jestem przekonany, że każdy ma prawo do określania swoich potrzeb, a w danym kontekście można samemu określić, czy wymagania pani są realne. Z kolei 17% to osoby mieszkające z rodzicami i pewnie z największymi tendencjami do wojowania klawiaturą, które teoretycznie poczułyby się dotknięte tym wymaganiem. Może stąd i z algorytmu konkretne komentarze pod filmikiem?

Już pomijając głupią nazwę, czy łatwiej, czy trudniej polemizować z poniższym zdaniem?

“Wzrost kosztów utrzymania związku z kobietą przez mężczyznę, przy jednoczesnym ciągłym obniżaniu się jakości kobiety.”

Mi osobiście jest trudniej. Głównie przez ego i to, że się zmieniamy w czasie i w odniesieniu do naszych relacji (zarówno indywidualnie jak i grupowo). Zresztą analogiczne zdanie mógłbym napisać w odniesieniu do mężczyzn, którzy po zakończeniu fazy rozpoznania lądują z ręką w gaciach przed telewizorem.

Chciałem zaproponować termin Broflation, ale jest już zarezerwowany :slight_smile:

Broflation

Share definition (1) A sudden increase in female expectations about how dudes should act. (2) A sudden increase in dudes at an event or venue. The broflation was so bad last night it ended up being a sausage fest.

1 polubienie

OK. JUŻ NIE KRZYCZ!!!

Wymagania normalne, choć nie widzę sensu pisania o inteligencji czy zainteresowaniach, tak ogólnie. Raczej nikt nie przyzna, nawet przed sobą, że jest niezbyt inteligentny i nie ma zainteresowań. Więc tu warto być bardziej precyzyjnym.

Ten opis jest bardzo neutralny, zakładam że coś tam musiało być więcej, co wpłynęło na emocje. Może forma opisu, czort wie.

Jeśli jednak był rzeczywiście w takiej neutralnej formie, to negatywne reakcje trzeba uznać za głosy ludzi odklejonych od rzeczywistości, z dużym ego i małym fiutkiem.

Jak sobie wtedy poradzić z bólem niemożności doświadczania czegoś, czego bardzo pragniemy? Trzeba to sobie zohydzic. To mniej więcej ten mechanizm. Wtedy ludzie tak się okopują, że już nieważne czy krytyka zasłużona, czy nie. Są zaślepieni.

1 polubienie