@Jesse_James Piszesz o tych sprawach w bardzo “sztywny”, kategoryczny i jednoznaczny sposób - tak jakby tymi sprawami rządziły nieubłagane, żelazne reguły, które zawsze się sprawdzają. Gdy tak naprawdę w realnym świecie ścierają się ze sobą różne siły i czynniki, dochodzi do różnych sytuacji i nie ma żelaznych reguł - są tylko ogólne tendencje, które w danym przypadku mogą zadziałac lub nie.
Sorry, ale to co piszesz brzmi tak, jakby Twoje poglądy opierały się na studiowaniu teorii Red Pill w internecie, a nie na praktycznych doświadczeniach z realnego świata. Coś takiego jest niebezpieczną rzeczą, ponieważ teorie Red Pill są przesadzone, zbyt dogmatyczne, generalnie opowiadają je ludzie niekompetentni, zideologizowani fanatycy, faceci z kompleksami i traumami na punkcie kobiet, etc etc. Jeżeli ktoś traktuje ich przekaz dosłownie, jako prawdziwy obraz jeden-do-jednego, to robi sobie krzywdę.
Ja mam duże doświadczenie praktyczne z kobietami, mam też wielu kolegów również z dużym doświadczeniem. Ogólnie to są kręgi powiedzmy “bzykaczy” - facetów którzy lubią podrywać i zaliczać kobiety. I nasze doświadczenia budują inny obraz niż propaganda “normalnych ludzi” , “białorycerzy”, ale też inny niż propaganda Red Pill. W naszych kręgach - kręgach facetów z dużym doświadczeniem z kobietami - Red Pill robi za pośmiewisko, jest przez nas uważany za ideologię zakompleksionych nieudaczników, teoretyków bez doświadczenia, etc etc.
Nie chodzi o to, że normalni ludzie/białorycerze mają rację, bo oczywiście nie mają i to są idioci. Ale redpillowcy też mają nierówno pod sufitem. I obie te grupy są do siebie wbrew pozorom podobne o tyle, że są silne zideologizowane i przedkładające teorię nad praktykę. Redpillowcy i normalni/białorycerze są jak dwie konkurencyjne, zwalczające się sekty - niby przeciwieństwa, ale tak naprawdę ta sama kategoria w sensie bycia sekciarzami.
1- “Normalni” ludzie idealizują, wybielają kobiety. Wypierają np. to w jakim stopniu kobiety lecą na kasę, na wygląd, to w jakim stopniu zależy im na dobrym seksie, to jak wiele zajętych kobiet jest chętnych na skok bok z atrakcyjnym facetem, etc etc. Według nich kobiety są wierne (
), zorientowane na “wartościowe związki” i wartości emocjonalne, moralne. (Nie mówię, że w ogóle nie ma takich kobiet, ale wmawianie, że kobiety generalnie są takie jest wciskaniem kitu.)
2- Redpillowcy demonizują kobiety. Robią z nich wręcz jakiegoś rodzaju “wredne zło”, albo coś w rodzaju “bezmózgich zwierząt, kierujących się tylko instynktem”.
Tak naprawdę są różne kobiety. I kobiety najczęściej nie są “sapioseksualnymi, moralnymi idealistkami” z propagandy numer 1, ani “wrednymi, podłymi zwierzętami” z propagandy numer 2. Najczęściej są gdzies pomiędzy i nie pasują do propagandy ani jednej, ani drugiej sekty.
“Normalni” ludzie wmawiają, że drogą do sukcesu i szczęścia z kobietami jest dojrzałość, bycie dobrym człowiekiem, nastawienie na “dojrzały związek”, etc etc…
Jednocześnie wielu ludzi odnosi wrażenie, że kobiety lecą na “złych facetów”… ![]()
I potwierdzają to badania naukowe. W badaniach wyszło, że generalnie kobiety postrzegają mężczyzn z cechami “Mrocznej Triady” (psychopatia, narcyzm, makiawelizm) jako bardziej atrakcyjnych seksualnie (przynajmniej krótkoterminowo).
Wielu “normalnych ludzi” słysząc o tym dostaje biegunki i próbuje wciskać kit, że “na pewno tak nie jest”, że “kobiety takie nie są”, etc.
Nawet badania naukowe nie przekonują takich ludzi, bo ta ich rzekoma “normalność” to tak naprawdę ideologiczne sekciarstwo.
Redpillowcy pozornie są mądrzejsi, ponieważ mówią o tym, że kobiety lecą na “badboyów”. Tyle, że redpillowcy wymyślili własny zestaw bzdur. Stworzyli swój ideał męskości, na którzy rzekomo mają lecieć kobiety - “samca alfa” który ma być twardy, niewzruszony, szorski, obcesowy, ma krytykować kobiety i wytykać im ich wady…
Co nie ma nic wspólnego z tym na co lecą kobiety w realnym świecie. Kto zna realnie kobiety, ten wie, że kobiety lubią mężczyzn towarzyskich, miłych, czarujących - a nie jakichś upośledzonych towarzysko, oziębłych buraków z wyobrażeń redpillowców o “samcach alfa”. Innymi słowy mówiąc - redpillowcy wmawiają sobie, że kobiety lecą na to co jest ideałem męskości według redpillowców. ![]()
Obie sekty szkodzą mężczyznom:
1- Propaganda sekty "normalnych urabia mężczyzn na lamusów, naiwnych frajerów i grzecznych chłopców idealizujących kobiety.
2- Propaganda sekty Red Pill urabia mężczyzn na upośledzonych towarzysko i emocjonalnie buraków nienawidzących kobiet.
Zgadzam się co do tego, że tutaj w grę wchodzi psychologia ewolucyjna/biologia. Mnóstwo kobiet pociągają dominujący mężczyźni, czy też “źli faceci”. U mężczyzn pociąg do dominujących lub “złych” kobiet jest czymś nieporównywalnie rzadszym. To widać w różnych warstwach społecznych, u ludzi z różnych rodzin - stabilnych i rozbitych, etc etc.
Natomiast nie zgadzam się co do tego " 80/20 działa zawsze – 20% facetów bierze 80% kobiet, reszta może sobie pisać eseje". W praktyce każdy z moich znajomych ma lub miał jakieś kobiety - nawet znajomi których nazwałbym “lamusami”! Więc to nie jest tak, ze 80% nigdy nie ma kobiet.
Inna sprawa, że to nie jest tak, że dominująca czy “łobuzerska” osobowość załatwia wszystko z kobietami. Wygląd ma ogromne znaczenie, tak samo jak umiejętności towarzyskie. Są przebojowi, pewni siebie mężczyźni którzy nie mają powodzenia - ponieważ są brzydcy i/lub niscy.
I są “przystojne lamusy” - którzy mają powodzenie pomimo bycia lamusami.
Ja uważam, że to nie są żadne “testy”, tylko oznaki braku zainteresowania, braku szacunku, etc.
Jest coś takiego, ale to nie jest takie kategoryczne i jednoznaczne. Są różne rodzaje i źródła szacunku - kobieta może szanować mężczyznę gdy się go nie boi. Ale jest też rodzaj szacunku który kobieta może czuć do nieobliczalnego faceta bez hamulców i rodzaj pogardy który może czuć do faceta który jest “niegrożny”.
1- Kobiety bardzo często doskonale wiedzą czego chcą, tylko się do tego nie przyznają, bo to by zaszkodziło ich wizerunkowi. ![]()
2- Kobiety są zdolne do miłości - przynajmniej niektóre.
3- Kobiety kochają wiele rzeczy - w tym np. dobry wygląd i dobry seks. Czyli podobnie jak my.
4- Tyrani, psychole i badboye bardzo często wygrywają. Dokonują selekcji i dobierają sobie odpowiednio uległe partnerki, zorientowane na spełnianie ich życzeń.
I wszystko jest jasne.
Pisałaś w innym wątku, że lecą na Ciebie Twoje koleżanki, prawda?
Oczywiście - to Twoja męska rama je przyciąga. ![]()
Witam w klubie. ![]()
Miałem na forach wiele takich sytuacji, że to co pisałem nie mieściło się w horyzontach umysłowych wielkich “znawców kobiet”.
Chyba najbardziej rozwalił mnie osobnik według którego wysłuchanie zwierzeń o problemach kobiety rzekomo zamyka drogę do seksu. Według jego “światłych” poglądów, wysłuchanie zwierzeń kobiety o jej problemach na trwałe skazuje mężczyznę na bycie tylko kolegą. ![]()
Co masz na myśli pisząc o “ograniu” pięc razy podczas rozmowy?
Co do całości, to jasne, że manosferowcy tego nie zrozumieją.
BTW Jak być może wiesz z moich innych postów, ja mam cechy socjopatyczny/psychopatyczne, praktykuję BDSM i seks grupowy. Ale jednocześnie nie mam problemu z byciem miłym i z docenianiem - zresztą na forum wyrażałem niedawno moje uznanie dla Ciebie.
W przypadku manosferowców rozwaliło mnie to, że dla nich ja jestem…“za miękki”?
Za mało “męski” (w ich mniemaniu). I że oni powinni mnie uczyć jak być “mężczyzną” (czytaj: bucem). Nie wiem czy mnie rozumiesz w tej sprawie, ale jak dla mnie to jest kosmicznie absurdalne.
Dokładnie! ![]()
Ja już dawno doszedłem do wniosku, że oni mają złe doświadczenia z kobietami dlatego, że przyciągają do siebie wariatki - a przyciągają do siebie wariatki dlatego, że sami są porąbani.
Oczywiście.
Zdarzają się wyjątki, ale generalnie jest właśnie tak jak napisałas.
W moim życiu:
1- Ja jestem hedonistycznym “socjopatą”.
2- Moja partnerka jest hedonistyczną “socjopatką”.
3- Mój najlepszy kolega to hedonistyczny “socjopata”.
Cóż za przedziwny “zbieg okoliczności”.
Tak. Ja bym jeszcze dodał występujące u niektórych:
1- Wypierane tendencje homoseksualne. (I stąd szukanie więzi emocjonalnej w “męskiej wspólnocie”, a nie u kobiet.)
2- Problemy z libido/wzwodem.
Hmmm ja osobiście lubię dominację w sensie BDSM i robię kobietom pewne mniej lub bardziej upokarzające dla nich rzeczy.
I tam nie wyobrażam sobie “demokracji”, ani podważania mojej władzy, mojego “prawa własności” do kobiety. Ale poza łóżkiem… Jeżeli kobieta jest moją niewolnicą i własnością w łóżku, to czy naprawdę stanie się coś złego, jeżeli to ona zaproponuje jakiś lokal? Szczególnie jeżeli za kilka godzin znowu potraktuję ją w łóżku z góry?