Staram się być cierpliwy i mieć zrozumienie, ale nie daje rady. Kilka wizyt ostatnio i niby wszystko OK, ale jak opisuje swoje samopoczucie fizyczne to spychają to na karb mojego wieku. Nosz kurwa jego mac. 45 lat - nie jestem taki stary. Dbam o regularny ruch, odżywiam się zdrowo, waga bardzo OK.
Moje libido się obniżyło, nastrój był nieco zmienny i bywam nieco rozdrażniony. Poza tym niepokój się jakiś pojawił i stres. Czasami trudno mi się skoncentrować i coś zapamiętać. Nie wspominając o ogólnych problemach z regeneracją po treningu. I tak ma być w tym wieku. Jedyne badania jakie zrobione to PSA - na wskaźniki nowotworu prostaty.
I cóż zrobiłem sobie badania sam i wyszło. Pan doktor AI mi pomógł się dokształcić przez ostatni tydzień i przeanalizować wyniki.
zwiekszyc poziom tkanki tluszczowej [nie ma kurwa szans]
Metody bardziej inwazyjne
DHEA + Pregnolone - Może być sensowne u Ciebie, jeśli chcesz pobudzić własną produkcję, a nie od razu iść w hormony.
Mono - Może być dobre na start, jeśli chcesz uniknąć TRT i zobaczyć, co jeszcze da się wycisnąć z jąder. Jesteś w wieku, w którym to jeszcze może działać.
TRT + HCG - Skuteczne, ale wymaga decyzji: wchodzisz na terapię hormonalną, najczęściej na stałe. Jeśli objawy są mocne i nie chcesz półśrodków — to działa. Ale trzeba robić to pod kontrolą lekarza, z monitoringiem E2, hematokrytu, DHT, SHBG itd.
Co ja bym zrobił na Twoim miejscu?
Masz 45 lat, nie jesteś zajechany, jądra jeszcze działają. Testosteron niski, ale nie katastrofa. E2 niski – to może psuć samopoczucie. LH wysokie – przysadka się stara.
[Wniosek] Ja bym najpierw sprawdził, czy Twoje jądra są w stanie odpowiedzieć:
Plan etapowy:
Start na mono HCG 500 IU 2x/tydz przez 4 tyg.
Robisz testosteron całkowity, wolny, E2, DHT po miesiącu.
Jeśli T/E2 się podnosi i czujesz różnicę — możesz kontynuować lub dodać DHEA/pregnenolon.
Jeśli brak efektu → rozważasz wejście na TRT + HCG. Zanim zaczniesz, zrób badania:
testosteron wolny + SHBG
DHEA-S
E2
fT3, fT4
prolaktyna
lipidogram
glukoza, insulina, HOMA-IR
PSA
I takie wsparcie to ja rozumiem. Kurtyna.
PS. Uderzam do endokrynologa w najbliższym czasie do szpitala, bo inaczej się nie doczekam. Przez ostatni tydzień chyba zrobiłem doktorat na temat zdrowia hormonalnego. Wcześniej już miałem pojęcie o wpływie diety na niektóre hormony, ale obecnie wskoczyłem na wyższy poziom.
No tak, prosta sprawa. Dostałem ostatnio od pani doktór steryd, prednizon, na przewlekłe problemy z górnymi drogami oddechowymi. Fakt, pomógł wspaniale. Pani doktór jednak zapomniała mnie poinformować o skutkach ubocznych - turbo zmęczeniu, poceniu się, bólu brzucha i paru innych. Oś podwzgórze-przysadka-nadnercza NIE LUBI tego.
ChatGPT mnie doedukował. Grzecznie sobie odstawiam i wychodzę na prostą.
Dlatego zawód lekarz diagnosta jest skazany na porażkę. Ja w oczekiwaniu na endo, uderzyłem do następnego uro i się uraził, bo badania robiłem nie u niego. Powiedział, abym się diagnozował u kogo zleciłem wyniki i wg niego wszystko w normie. W piątek jestem w kraju i robię sobie dodatkowe badania i się szykuje, że sam będę musiał się to ogarniać z pomocą dr GPT. Juz tworze sobie prompty. Tak na wszelki wypadek.
dodałbym jeszcze miedź, branie cynku obniża poziom miedzi a ta też ma niebagatelne znacznie w poziomie testosteronu. Też dobijam powoli do 50tki. Nie robiłem (jak dotychczas) takich badań stricte pod testosteron ale wiedzę na temat naturalnego podwyższania poziomu “teścia” mam. Grok AI też jest pomocny w zakresie wiedzy dotyczącej badań “teścia” i ogólnego dobrostanu zdrowotnego. Nie wiem czy w którym swoim wpisie polecalem ksiazkę - “Facet jak młody Bóg” doktora Oleszczuka
a sprawdzę, bo kolejny raz trafiłem na lekarza, ktory pytania traktuje jako atak na swoje kompetencje. JPRDL, ego w tych ludziach jest tak słabe czasem, że to chyba jakas klątwa zawodowa.
Pytam w tym temacie “medycznym” o rzecz z pozoru prozaiczną. Jak pisałem w innym miejscu też robiłem sobie badania, wyniki mam dobre, czuję się dobrze. Zawsze jednak można coś poprawić.
Rzecz w tym, że śpię źle. Należę do tych co zasypiają błyskawicznie i w każdych warunkach. Sam sen jednak przebiega tak, że to co mi się śni męczy mnie. Chodzę gdzieś jakimiś ulicami, błąkam się, błądzę, rozwiązuję jakieś mętne problemy. Taki jest ogólnie schemat większości snów. Jak się budzę to jestem jakiś spięty, niezbyt wypoczęty. Dopiero po porannym treningu to się zmienia. Tyle tytułem wstępu i budowania napięcia.
Idąc ostatnio spać włączyłem na całą noc rejestrator dźwięku bo tak mnie tknęło, że rodzina narzekała czasem na chrapanie a ja to zbywałem, że to nic takiego bo ja tego nie słyszę. To co się zarejestrowało przeraziło mnie - potworne chrapanie. Jak ktoś, kto całą noc produkuje z wysiłkiem takie dźwięki może w dzień normalnie funkcjonować? To, że czuję się w ogóle dobrze nasuwa pytanie - jak bym się czuł gdyby nie było tego cholerstwa? Chyba jak młody bóg.
Podjąłem doraźne środki zaradcze. Jest jeden sposób, który na krótką metę działa. Drugi nie wchodzi na razie w grę. Podzielę się oczywiście. Ale jakie są wasze doświadczenia?
Moje doświadczenia są takie, że w zależności od miejsca czasu i akcji sypiam słabo do średnio, natomiast sny… oh boy, ze snami to ja nie mam problemu, i chyba nigdy nie miałem. Są z reguły fantastycznie popierdolone, ostatniej nocy np śniło mi się, że mój stary kumpel mi na sali wykładowej na tablicy rozpisywał wzór na prawdopodobieństwo powodzenia naszego planu - mieliśmy oskubać bank na gruby hajs za pomocą bitcoina.