Hej, niedawno dołączyłem do forum i zauważyłem sporo niepochlebnych wpisów o redpillu, nie neguje rzeczy, które pojawiały się we wspomnianych wpisach ale wydaje mi się, że ruch jako taki jest źle rozumiany.
W moim przypadku zaczęło się to jak w wielu innych, mianowicie moja partnerka za moimi plecami rozwijała znajomość z innym facetem wmawiając mi, że to tylko kolega i nic nigdy nie będzie na rzeczy, miesiąc później zerwała i zeszła się z nim, chcąc nie chcąc algorytm podsunął mi treści redpillowe, byłem wychowywany w tradycyjnej, mocno wierzącej rodzinie i środowisku gdzie panowało przekonanie że kobietom należy się więcej wyrozumiałości, współczucia i tak dalej. Czytając treści redpillowe trochę zmieniły mi się poglądy ale w żadnym stopniu nie pojawiła się niechęć czy nienawiść do kobiet. Wydaje mi się, że zwracanie uwagi na potencjalne zagrożenia wynikające ze związania się z nieodpowiednią kobietą i wytknięcie swoistych “Red flagów” jest zjawiskiem pozytywnym mogącym oszczędzić czasu, rozczarowań a czasem nawet depresji.
Czy faktem jest, że wśród kobiet występuje hipergamia? Tak, badania potwierdzają, że statystycznie kobiety chcą wiązać się z mężczyznami na równym bądź wyższym od siebie statusie. Tutaj jednak pojawia się obustronny zgrzyt, osoby negujące istnienie hipergamii kłócą się z faktami, z drugiej strony osoby sfrustrowane przyjmują ten fakt na zasadzie “każda kobieta kieruje się hipergamią” co również jest nieprawdą na którą każdy z nas mógłby podać co najmniej kilka przykładów. Tak więc problemem jest tutaj uogólnienie pojawiające się z obydwu stron. Zjawisko występuje, ale nie oznacza to, że każda kobieta się mu poddaje i się nim kieruje.
Kolejna sprawa to trzymanie “opcji zapasowych” w postaci innego mężczyzny określanego mianem przyjaciela. Czy jest to fakt, że niemała część kobiet będąca w związkach stosuje taką taktykę? Również jest to prawda potwierdzona badaniami. Czy należy zatem wysnuć wniosek: “kobiety są nielojalne, i zawsze traktują Cię wyłącznie jak opcję” lub słynne “ona nigdy nie jest twoja, to tylko twoja kolej” oczywiście że nie, bo to, że jakiś procent (nawet jeśli niemały) kobiet stosuje takie zagrywki nie znaczy to, że każda się do tego procentu zalicza. Czy należy więc zatem całkowicie zignorować ten fakt? Również nie, bo to oznacza, że istnieje niemałe prawdopodobieństwo natknięcia się na taką właśnie kobietę, a wtedy przydają się umiejętności aby rozpoznać takie zachowanie i dać sobie spokój z tą konkretną. Także znowu mamy do czynienia z obustronnym zgrzytem o którym pisałem wcześniej, z jednej strony nie można traktować każdej kobiety jako podłej i nielojalnej jednostki, z drugiej nie można ślepo ufać słowom drugiej osoby a umieć rozpoznawać znaki i zachowania świadczące o tym, że jesteśmy ogrywani.
To trochę tak jak z ostrzeganiem kobiet przed agresywnymi facetami. Czy faktem jest, że wyprowadzony z równowagi mężczyzna częściej dopuszcza się przemocy fizycznej w stosunku do wyprowadzonych z równowagi kobiet? Tak, to prawda, kobiety powinny uważać na takich facetów i zdawać sobie sprawę z ewentualnego zagrożenia, czy jednak powinny wszystkich facetów traktować jak agresywnych przemocowców? No nie, bo tak jak w powyższych przypadkach, to że wśród przedstawicieli przeciwnej płci występuje więcej zjawisk niepożądanych w jakimś konkretnym zakresie niż w naszej własnej nie oznacza to, że każdy jej przedstawiciel będzie ją przejawiał.
Czy redpill zaszkodził jakiejś części mężczyzn? Oczywiście że tak, stworzył z nich frustratów, którzy nienawidzą kobiet ponieważ spotkali na swojej drodze jedną z tych nieodpowiednich, jednak nie jest to wina ruchu a błędnego zrozumienia jego założeń, w założeniu redpill powinien uchronić Cię przed relacją z taką kobietą a nie sprawiać, że ta relacja Cię zniszczy i zasieje w tobie nienawiść, w moim przypadku po prostu skończyło się akceptowanie braku szacunku, niedotrzymywania słowa, wątpliwej lojalności i jednostronnego zaangażowania. Dalej jestem otwarty na związki, nie jestem zrażony do kobiet jako ogółu ale zdaje sobie sprawę że istnieją kobiety, które mogą okazać się naprawdę podłe, kłamliwe i niegodne zaufania, a świadomość tego faktu ułatwia mi ich rozpoznanie na stosunkowo wczesnym etapie.
Ostatnie spostrzeżenie: Wydaje mi się, że to trochę jak z feminizmem. Jeśli kobieta oczekuje, że w przypadku obustronnej pracy zawodowej obowiązki domowe będą dzielone w miarę “po pół” między ją a jej partnera to jest to w pełni zrozumiałe. I jest to dobrze rozumiany feminizm na zasadzie: “mamy traktować się sprawiedliwie”. Jednak jeśli feministka pochwala zdradę mężów przez ich kobiety bo “faceci zdradzają jeszcze więcej więc dobrze zrobiła” to jest właśnie tym odpowiednikiem sfrustrowanego redpillowca, który nie rozumie założeń własnego ruchu.