Witam serdecznie Męskie Grono

Mam na imię Ewa. W sercu dwie ojczyzny. Jeśli mój język polski nie będzie biegły - wybaczcie proszę. Ludzie i ich różnorodność niezmiennie mnie inspirują, stąd moja obecność tutaj. Kamieniem milowym było dla mnie poznanie analizy transakcyjnej, a później obserwacja, u siebie i u innych ludzi, strategii trójkąta dramatycznego. Teorię Karpmana uważam za przełomową dla mnie, bo pozwoliła mi rozpoznać swoje i cudze dysfunkcje w relacjach i to zmieniło moje życie, bo świadomość = odmowa udziału w destrukcyjnej grze. Stąd już tylko krok dzielił mnie aby codziennie patrzeć na świat z pozycji Obserwatora, bez oceniania ale z ciekawością. Nad tym też wytrwale pracuję na co dzień. Stoicyzm mi w tym pomaga. Ciekawość jest motywem przewodnim mojego życia, a głównym celem jest nauka i wzrost. W wielu dziedzinach. Chciałabym poznać różne punkty widzenia, doceniam każdy pomysł i ideę o ile nie ma w nich pogardy, umniejszania, dyskryminowania. Ze swojej strony służę chętnie doświadczeniami i przemyśleniami z mojej kobiecej części świadomości i bardzo się cieszę, że pewien sympatyczny mężczyzna zaprosił mnie na Wasze Forum.

Cieszę się, że dołączyłaś, Ewa - miło Cię tu widzieć :slight_smile:

Fajnie by było, gdybyś kiedyś napisała o tym nieco więcej - też chętnie podzielę się swoimi wnioskami w tym przedmiocie. I mi na pewnym etapie to bardzo pomogło.

O stoicyzmie też planowałem stworzyć wątek. W ramach cyklu, który odpalimy niebawem na forum pojawi się rozmowa z polskim przedstawicielem tego nurtu.

Tego nam tu właśnie brakowało :slight_smile:

W trójkącie dramatycznym, jak wszyscy wiemy, jedna z ról jest dla nas dominująca, najczęściej w niej “pogrywamy”, ale pozostałe dwie role też nie są nam obce. Ofiara bywa też katem, a jak trzeba - ratownikiem. Cały ten układ jest dysfunkcyjny, więc przyjęta rola zależy od sytuacji i tego co akurat manipulacyjnie chcemy uzyskać. To są oczywiście często nieświadome działania, to część naszej schedy po dysfunkcyjnym dzieciństwie. Za wszystkim tym stoi strach, lęk przed porzuceniem, lęk przed zranieniem, przed stratą, przed oceną.. itd. Ponieważ przez długi czas byłam zaangażowana w pracę z moim wewnętrznym dzieckiem (wciąż jestem), to w ramach tej pracy wykształciłam postawę wewnętrznego dorosłego. To jest ta część naszej osobowości, która jest świadoma, stabilna, nie działa pod wpływem emocji, negocjuje, jasno się komunikuje.. itd Wewnętrzny dorosły, o ile go w sobie odnajdziemy i zintegrujemy, wie co ma robić i jak postąpić. I robi to, nawet mimo strachu. Jeśli odnajdujemy się w którejś z ról- możemy wycofać się z gry. Jeśli inni próbują nas wciągnąć, to nie dajemy się wciągnąć. Genialnie proste. Oczywiście to nie dzieje się od razu, bo najpierw trzeba rozpoznać swój deficyt. Gram, bo chcę coś uzyskać. Pytanie co? Docenienie, zainteresowanie, pomoc, wsparcie, bliskość ..? Dlatego tak ważna jest myślę praca z wewnętrznym dzieckiem, bo dzięki niej nauczyłam się zaspokajać swoje potrzeby samodzielnie, bez prób uzyskania czegoś od innych ludzi.

Czesc Ewa, milo, ze dolaczylas.

Ciekawe, co piszesz. Kolejny raz wychodzi, że rozwiązaniem problemów jest szczery wgląd w siebie i świadomość własnego wnętrza i reakcji. Wtedy z tym można pracować i się rozwijać.

Wewnętrzne dziecko, cień, wygnańcy-menadżerowie-ratownicy, ego. Kawałki siebie, które musieliśmy porzucić. Przykre, że tak wielu z nas to spotyka, z drugiej strony dzięki temu człowiek ma możliwości zobaczenia i rozwoju.

Jeszcze raz witaj.

Cześć Marcines, witaj Piotrze, bo zapomniałam się z Tobą przywitać. To prawda, wycofanie uwagi ze świata zewnętrznego do wewnątrz jest jedynym sposobem aby zmienić swoje życie = przestać cierpieć. Obecnie mam już neutralny stosunek do dysfunkcji rodzinnych i mojego dzieciństwa. To prawda, że dużo pracy trzeba wykonać aby jakoś poskładać i uleczyć przeszłość, ale widzę też w tym duży zasób. I na tym potencjale się koncentruję.