Wsciekły jestem i nie wiem co zrobić

Tu będzie chyba dobre miejsce. Na facebooku chciałem znaleźć miejsce,ale mnie nie nic nie przyciągnęło.

Dzięki za powitania.

Czasem myślę, że to wszystko jakiś chory żart. Że obudzę się i okaże się, że to tylko zły sen. Ale nie. To jest moje życie teraz. Kurwa, jak to boli od tygodni

Siedzę tu, patrzę w ścianę i zastanawiam się, jak to możliwe, że przez tyle lat byłem taki ślepy. Myślałem, że jak będę dobry, to dostanę szacunek, miłość, lojalność. A tu proszę, okazuje się, że byłem tylko wygodnym frajerem. Teraz wiem, że świat nie działa tak, jak mi wmawiano.

Czasem ogarnia mnie taka złość, że chce mi się wyć. Ale wiesz co? Ta złość to paliwo. To ona mnie trzyma na nogach. Nie chcę już być tym samym Darkiem, który pozwalał, żeby go traktowano jak ścierkę. Chcę być silny, chcę mieć granice, chcę, żeby ludzie wiedzieli, że nie można mnie już tak traktować.

Ale są też te chwile słabości, kiedy tęsknię za tym, co było. Za tym uczuciem, że ktoś cię kocha, że jesteś dla kogoś ważny. Ale wiem, że to tylko wspomnienia. One już nie wrócą. I muszę się z tym pogodzić.Matka mówi że mogę wybaczyć, ale niedam rady.

Nie wiem, czy jestem jeszcze do odratowania, ale jak ktoś mnie spyta, kiedy się obudziłem, odpowiem: gdy zobaczyłem screeny z jej Messengera.2 miesiące temu. Po 7 latach związku. Po wspólnym mieszkaniu, po planach na dziecko.Dowiedziałem się, że przez pół roku pisała z „kolegą z pracy” o tym, jakim jestem nudziarzem, jak jej czegośbrakuje, i że „nie umie się ze mną śmiać”. Po wszystkim płakała, że to „nic nie znaczyło”.Wyrzuciłem ją. Ale to, co we mnie pękło, chyba się już nie sklei. Siedzę nocami na YT, słucham o kobiecej hipergamii, shit-testach, strategiach SMV i widzę, że przez całe życie byłem miękkim frajerem, który myślał, że jak będzie dobry, to go pokochają. Zdrada kobiety, którą kochałem, i uświadomienie sobie, że całe życie byłem grzecznym psem, który myślał, że zasługuje na smakołyk.Szukałem sensu. Trafiłem na redpill, potem na Was.

Ttęsknię za tym, co było. Za tym uczuciem, że ktoś cię kocha, że jesteś dla kogoś ważny. Ale wiem, że to tylko wspomnienia.I ciężko misię z tym pogodzić. Nie wiem jak.

Trochę bałagan mam w głowie i tak tez pisze. Dzięki.

Dużo w tym emocji, @DarO - i fajnie, że masz do nich dostęp. Zdrada emocjonalna (bo chyba tak możemy nazwać to, co się tu wydarzyło - więcej nie wiemy) potrafi bardzo boleć - szczególnie, gdy jest się wrażliwym facetem (którym niewątpliwie jesteś). To wbrew pozorom Twoja zaleta, a nie wada - to dzięki niej masz teraz dostęp do tego całego bólu. I bardzo dobrze, że go masz - to ból wzrostowy, bardzo pożądany.

Pytanie nr 1 - czy przed obejrzeniem tych materiałów też tak o sobie myślałeś?

Jedna wskazówka od razu - te myśli sprawiają, że boli jeszcze bardziej, one dosłownie powiększają Twój ból.

Jednym z największych lęków każdego mężczyzny jest to, że “wyjdzie na frajera”. Bardzo się tego boimy. Oglądając te materiały czujesz się oszukany, wydymany, okradziony ze złudzeń. To musi boleć.

Wydaje Ci się, że powinieneś był wiedzieć o tych wszystkich mechanizmach, o których mówi redpill (póki co mniejsza z tym czy te opisy są w ogóle trafne). No ale niby skąd? Ktoś Cię tego uczył w młodości? Miałeś w szkole zajęcia z życia związkowego? No ja nie miałem, Ty pewnie też nie. Rozmawiałeś o tym z rodzicami? Pewnie podobnie jak i ja.

Żadne frajerstwo, po prostu doświadczyłeś życia. Ludzie czasem zdradzają - zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Życie. I to jest jedyne, co na tą chwilę musisz wiedzieć. Ludzie czasem zdradzają, szukają nowych podniet, chcą sobie urozmaicić życie, coś zmienić.

Redpill to tylko jakaś próba wyjaśnienia tego zjawiska - błędna.

Wiem, łatwo mi pisać, bo to w tym momencie nie ja zostałem zdradzony. Chcę Ci jedynie przekazać, że nie jesteś żadnym frajerem - po prostu doświadczyłeś życia.

Czy tak było w istocie czy jedynie kupiłeś narrację, która pojawia się w filmach redpillowych i przełożyłeś ją na własne życie?

Widzę Twoją złość - skierowaną głównie na siebie, nazywasz siebie “miękkim frajerem”, “grzecznym psem”, piszesz o kryzysie tożsamości. Potrzebowałbym więcej informacji - jak wyglądał wcześniej Wasz związek? Czy były sygnały, że coś jest nie tak? Jak się poznaliście? Jak wyglądało Wasze życie?

1 polubienie

Cześć. To co się wydarzyło nie świadczy o Tobie. Nie określa cię jako osobę. Zdrada to decyzja jednostronna i nie świadczy o dojrzałości, ale o brakach. Najczęściej w komunikacji. To co zrobiła było okrutne. I będzie wracało, ale nie rozpamiętuj tego, nie analizuj. Bo pewnie teraz rozmyślasz, czy nie mogłeś tego wcześniej zobaczyć. Pewnie nie mogłeś. Pewnie ważna była dla ciebie jej aprobata? To często jest mechanizm działania syndromu miłego faceta. Kojarzysz go? Zacznij od książki Glovera, to taki elementarz. Ma fajne ćwiczenia do przerobienia.

Może problemem największym jest, że się przywiązałeś zbyt bardzo i dla niej opuściłeś siebie. Dla siebie powinieneś być conajmniej tak samo dobry jak dla drugiej osoby.

Wiesz, złość jest dobra. Świadczy, że masz granice. Jak do tej pory jesteś wściekły to znaczy, że nadal są naruszone. Może się złościsz bardziej na siebie? Może chodzi o to, żebyś sam się tak nie traktował jak wcześniej.

Napisałbym ci jakiś fajny cytat, mój ulubiony, że przeszłość jest martwa i nie ma co rozpamiętywać, ale musisz najpierw popracować nad tym co w tobie siedzi. Polecam pisanie. Mi pomogło.

Nie zmuszaj się do niczego. Słuchaj siebie, bo złość nie zniknie i będzie tylko narastała. Redpill nie jest rozwiązaniem i nie idź w tą stronę. Myśmy tam byli i nie jest tego warte. Da chwilowy oddech od smutku, ale spotęguje złość i urazę. Nie uleczy cię tylko zepchnie to wszystko gdzieś głębiej.

Może warto pogadać z psychoterapeutą? Może on cię pokieruje. Prawda jest take, że póki siebie nie odnajdziesz, nie przywrócisz tego co oddałeś w zamian za miłość z zewnątrz, będziesz cały czas stał pomiędzy. Daj sobie czas i potraktuj to jako lekcję. Ten ból może być nauczycielem, myślisz że odebrano ci coś, czego nie miałeś. To jest w tobie, tylko gdzieś straciłeś to z oczu.

Jak chcesz to podam ci kilka tytułów książek lub audiobooków i chłopaki pewnie też.

Sport jest świetnym lekarstwem. Żelazo wysłucha wszystkiego, jest brutalnie szczere. Nie wiem czy trenujesz, jak nie to zacznij. 3x4 razy w tygodniu. Może jakiś wypad samemu, gdzieś z dala od rodziny, aby ci rodzice nie suszyli głowy. Zakładam, że mamusia jest apodyktyczna i musi być wg jej, prawda?

Aha, jak rzeczywiście chcesz zamknąć rozdział, to poblokuj eks gdzie tylko możesz. Żadnych socjali, jak korzystasz, to sobie zrób detoks. Ogólnie jest reguła, że 1 miesiąc potrzeba za każdy rok razem. Wykorzystaj ten czas tylko dla siebie.

Dasz radę.

pozdrawiam Marcin

Dokładnie tak.

To czy @DarO jest “miłym facetem” czy nie to drugorzędna w tej chwili sprawa - prawda jest taka, że czyny drugiej osoby w żaden sposób nie świadczą o nim. Wziął całą winę na siebie - “to, że ona mnie zdradziła wynikało z tego kim jestem”.

No nie. Jeśli czegoś jej w tej relacji brakowało to mogła o tym pogadać z @DarO. Mogła też ją zakończyć w uczciwy sposób. Wybrała najgorsze rozwiązanie i to w całości obciąża jej konto. Po prostu go oszukała - i teraz nie ma co się dziwić, że ma poczucie, jakby cały czas żył w jakiejś iluzji, jakby został wybudzony ze śpiączki. To całkowicie naturalny w tej sytuacji ból.

Nie ma jednak co z góry zakładać, że gdyby @DarO był inny to by do zdrady nie doszło. Po 7 latach często przychodzi poważniejszy kryzys, to taki etap związku, sprawdzian dojrzałości obu jego stron.

Oglądanie redpillowych guru teraz nie pomoże - jedynie wzmocni myślenie, że gdybyś był zimnym, silnym i twardym samcem alfa perfekcyjnie odbijającym “shit-testy” (sic!) to dziewczyna byłaby w Ciebie wpatrzona jak w obrazek i nigdy by Cię nie zdradziła. Zapewniam - to całkowicie błędny wniosek. Tacy kolesie są atrakcyjni jedynie dla specyficznych kobiet - podobnie zamrożonych jak oni, odciętych od swoich emocji, często zaburzonych albo z nierozwiązanymi problemami z dzieciństwa. Dojrzała emocjonalne kobieta (a tylko z takimi warto wchodzić w związki) omija takich typów szerokim łukiem.

Roberta Glovera z pewnością warto poczytać, niezależnie od tego czy to faktycznie bycie “miłym facetem” jest problemem autora.

To tak nie działa niestety - ale od razu mówię, że to wcale nie znaczy, że nie ma sensu być dobrym. Relacje z kobietami są na tyle skomplikowane, że to, co dla jednej jest “dobre” dla drugiej jest już “złe”. My też w końcu nie wszyscy lubimy piłkę nożną a niektórym jest dobrze w różowym polo i mają wywalone na opinię innych. Kobiety to ludzie tacy jak my, ze swoimi indywidualnościami, w tym docenianiem tego, co inni uważają za dobre.

Ogólnie tkwienie w złości na dłuższą metę bardziej zżera tkwiącego niż obiekt złości. Ale w sumie to tylko kwestia generatora. Jeśli faktycznie przez kolejne lata nowy Daro stanie się lepszym Daro i będzie to z powodu palącego uczucia, aby by kimś lepszym dla siebie i innych, innym - może być. Tylko jedna prośba: jak już to zapowiadasz, to wprowadź to w życie. Pomyśl o tym, jak nowy Daro robi swoje, jak - jak na filmie - zmienia się, idzie przez wyzwania. Choćby i napędzany tą goryczą, ale rób!

Wycie mózgu, który chce dawanej mu słodyczy. Zapewniam Cię, że ta słodycz jest. Zmienisz tylko dostawcę.

Co do samej sytuacji - znam ten temat osobiście. Uwierz mi, że to minie. I kiedyś naprawdę będziesz zadowolony z tej zmiany, z życia, jakie będziesz miał. Z towarzystwa innych kobiet, które się pojawią - bo tej konkretnej już nie będzie. Tymczasem wykorzystaj ten czas, tę gorycz nawet, do zmian. Najpierw zauważysz je Ty sam, nie przestawaj - potem zauważy je świat.

Redpill tłumaczy wszystko łatwo, zbyt łatwo. Nigdy nie masz pewności, czy określona alternatywna Twoja postawa z przeszłości na pewno powstrzymałaby partnerkę przed zdradą. Zdradzani są i atrakcyjni, piękni, silni i bogaci.

Jednak - ogólne zasady są niezmienne, w tym taka, że atrakcyjnym świat daje więcej i trochę trudniej ich się pozbyć z życia:). Wywal swoją złość i żal, pragnienie zmiany, w żelaznym sporcie, jak i radzi @marcines . Mając powierzchowność, z której będziesz dumny, z pewnością siebie podejmiesz każde kolejne wyzwania. Uwierz starszemu koledze na słowo.

1 polubienie

Wow, dzięki za odpowiedzi.

Kurcze, dzięki za te słowa. @Johnny Czasem naprawdę czuję się jak jakiś frajer, ale może masz rację. Może to tylko te wszystkie filmiki na YT wpędzają mnie w jeszcze większą czarną dziurę.

Wiesz, przed tym wszystkim, zanim zobaczyłem te materiały, nie myślałem o sobie w ten sposób. Myślałem, że po prostu jestem normalnym facetem, który stara się być dobrym partnerem. Ale teraz, po tym wszystkim, czuję się tak, jakbym był tylko jakimś ślepym idiotą.

Nasz związek… myślałem, że jest dobrze. Mieliśmy swoje wzloty i upadki, ale kto ich nie ma. Poznaliśmy się po pracy, ona była nowa. Było między nami coś od początku. Zaczeliśmy spotykać się, potem zamieszkaliśmy razem. Mieliśmy plany, marzenia. Mówiliśmy o dzieciach, o wspólnej przyszłości.

Ale teraz, jak na to patrzę, to widzę te wszystkie małe rzeczy, które mogły wskazywać, że coś jest nie tak. Ona zawsze była bardzo towarzyska, lubiła wyjścia z kolegami z pracy. Ale ja jej ufałem. Myślałem, że to normalne. A teraz czuję, że byłem tylko naiwny. Że powinienem był widzieć te wszystkie sygnały. Ale jak? Kto mnie uczył, jak to wszystko działa? Nikt. Po prostu myślałem, że jak kochasz kogoś i jesteś lojalny, to dostajesz to samo w zamian.

Teraz wiem, że to nie tak działa. Ale nie wiem, jak mam się z tym pogodzić. Jak mam przestać czuć się jak frajer. Jak mam przestać się złościć na siebie i na nią.

marcines Naprawdę doceniam, że poświęciłeś czas, żeby do mnie napisać. Czasem czuję się tak, jakbym utknął w tej całej sytuacji i nie wiedział, jak się z niej wydostać. Ale masz rację, muszę przestać się zamartwiać i zacząć działać.

Ta książka Glovera brzmi jak dobry początek. Postaram się ją znaleźć i przeczytać. Może rzeczywiście pomogą mi te ćwiczenia. I tak, kojarzę ten syndrom miłego faceta z youtuba. Czasem czuję, że pasuje do mnie jak ulał. Inne książki też poczytam z chęcią.

Sport to dobry pomysł. Zawsze lubiłem się ruszać, ale ostatnio jakoś mi to odpuściło. Może czas wrócić do treningu i dać upust tej całej złości. A co do rodziny, no cóż, mamusia zawsze ma swoje zdanie i stara się kierować wszystkimi, ale postaram się nie dać jej zbytnio wtrącać. Może rzeczywiście wyjadę na jakiś czas.

@Condottiero Ta złość, która mnie napędza, czasem wydaje się jedyną rzeczą, która trzyma mnie na nogach. Ale nie chcę, żeby mnie zżerała. Ale czuję, że tylko ona mnie pcha do przodu. Chcę być lepszym, ale też mam ochotę się zemścić i sprawić, aby poczuła się tak jak ja się czuję, ale wiem, że muszę się pogodzić z tym, że to, co było, już nie wróci.

No właśnie też mi się tak wydawało, żenie ma reguły i każdy może być narażony, ale w takim razie po co wchodzić w związek, jak coś takiego może cie spotkać?

Nigdy nie byłem super zbudowany i raczej wolałem biegać. W ogóle jestem introwertykiem i wolę swoje towarzystwo. Poza tym znajomi jakoś się wykruszyli. W ogóle to co tu napisałem to jest dla mnie osiągnięcie. Co powoduje, że czuję się jak przegryw. I Trochę się wstydzę zaczynać na siłowni będąc bliżej 40 od zera.

Dzięki, że piszeciei próbujecie pomóc. Naprawdę to doceniam. Może uda mi się jakoś ogarnąć to wszystko i ruszyć do przodu. Dzięki wam czuję się trochę lepiej.

Jestem o tym wręcz przekonany.

Mam kolegę, który rozstał się z kobietą z 6 lat temu. Do dzisiaj sobie dopierdala i cały czas powtarza, że nie jest gotowy na nowy związek, bo wciąż jest nice guy’em i na pewno zostanie przez kolejną babkę przerobiony na wiór. Uroił sobie w głowie wzór faceta, którym według siebie powinien zostać, żeby jego relacje z kobietami miały w ogóle racje bytu i do tego dąży, zalicza kolejne terapie, słucha kolejnych podcastów, czyta kolejne książki, a lata lecą.

Dla mnie to po prostu popierdolone, ale typowi nic nie przetłumaczysz.

No to przestań oglądać te gówna. Mało cierpisz po rozstaniu? Nie ma sensu sobie samemu dopierdalać.

Tak, jesteś normalnym facetem, którego zdradziła partnerka. Ot, tyle. Nie trzeba dorabiać sobie do tego żadnej większej historii, obrażać się na całą kobiecą populację albo od razu myśleć, że coś z Tobą jest fundamentalnie nie tak.

Tak jak napisał Ci @Condottiero - kobiety są różne. Jednej podoba się to, a drugiej coś innego. Nie ma uniwersalnej recepty. Wiadomo - atrakcyjny fizycznie i pewny siebie facet zdziała więcej od zaniedbanego gamonia, ale zakładam, że nie jesteś tym drugim typem faceta.

Przestań się utożsamiać z tym, co się wydarzyło. W tej chwili myślisz bowiem, że “zdradziła mnie, więc coś jest ze mną nie tak” i “skoro nie zauważałem sygnałów, że w związku dzieje się źle to jest to moja wina, że mnie zdradziła i coś jest ze mną nie tak”.

Widzisz absurd tego myślenia?

Wykorzystaj tą złość w twórczy sposób. Sport to dobry trop.

To całkowicie ludzkie i normalne. Czujesz się oszukany i masz do tego prawo. Zemsta jednak nie przyniesie Ci żadnej ulgi, szczególnie, gdy ona szybko sobie kogoś znajdzie. Najlepiej “zemścisz” się, gdy tą złość przekłujesz w działanie, w rozwój, w pracę nad sobą.

Bo między jednym a drugim rozstaniem może być bardzo przyjemnie :slight_smile:

Bez przesady. Myślisz, że nam się wszystko w życiu udaje? Każdy czasem zalicza takie sytuacje, życie nie oszczędza nikogo z nas.

Boli bo ma boleć.

Mnie też boli. Mnie też zostawiła kobieta. Nie pierwszy raz w życiu. Myślałem, że za n-tym rozstaniem będzie lżej, ale nie jest. Widocznie tak ma być. Żeby człowiek siedział z tymi emocjami i je przepalał, trawił stopniowo.

DOBRZE

DOBRZE

Zobacz jakie fajne jest to, że to Ty o tym decydujesz, a nie Twoja ex, nie Twoja matka, nie koledzy z roboty, ani prezydent, ani biskup :slight_smile:

Wiem, że to Ci nie poprawi nastroju, ale tu wrzucę prywatę - ja to bym zdecydowanie chciał, żeby tak to się zakończyło, “wiesz, poznałam innego, zakochałam się”, albo “wiesz co leto, tamten koleżka mnie lepiej ruchał”. Literalnie takie rozstanie (z tym, że z innym lepiej) miałem za młodu, nie wiem, mi było z tym jakoś spoko, mimo krótkiego bólu, wynikłego z podrażnionego ego (“no jak to, leto nie rucha najlepiej?” xd), dużo łatwiej to było zamknąć i puścić w niepamięć. A idź do innego, wyp*laj z mojego życia, krótka piłka. Tego kwiatu to pół światu. Tak wtedy to przepaliłem i pomogło. No ale to tylko moje doświadczenia.

DOBRZE. Zobacz, jak zadbałeś o swoją godność.

Nie polecam. Tracisz czas. Życie Ci ucieka. jutub, redpille, kołcze - to nie jest prawdziwe życie. Co prawda jesteś jeszcze młody, więc masz jeszcze parę chwil, ale nie siedź tam za długo, bo jak się zasiedzisz, to nie dość, że wpierdoli Cię to w kompleksy, to jeszcze staniesz się dziwakiem, tym typem kolesia, który na imprezach jest jak powietrze, nikt z nim nie pije piwa ani nie gada, bo wszyscy wiedzą że ma “specyficzne” podejście do życia. Wyobraź to sobie tak: jest impreza fanów wędkarstwa, a Ty się tam wbijasz i zaczynasz nawijać, że karasie żrą gówno (pdk). Tylko że ci fani wędkarstwa to jest ogół społeczeństwa, a w szczególności ogromna większość kobiet.

A Ty jesteś zupa pomidorowa, żeby Cię wszyscy lubili?

Zobacz, jakie to jest kontraktowe: będę dla innych dobry, miły, uczynny, pomocny - w zamian za to oni mnie zaakceptują, polubią, pokochają. No i teraz pytanie: a co, jeśli nie pokochają? No to tak, jakby się z umowy nie wywiązali! Szuje! Oszuści! Psubraty!

Ale jest proste rozwiązanie, które poleca Dr Leto. Możesz być - w zależności, co lubisz - miłym, pomocnym gościem, albo zimnym skurwielem. I nie oczekiwać “zapłaty za to”. A jak nie oczekujesz zapłaty, nie masz z tyłu głowy kontraktu, to stajesz się odporny na brak zapłaty, jak również na to, że ktoś Cię obrazi, nie zrozumie, odwróci się od Ciebie, skrytykuje, nazwie miękką fają albo obrzydliwym samcem.

BOŃĆ SOBOM, polecam

NATURA!

Zoba jakie fajne: to było TWOJE UCZUCIE. Czaisz? Jesteś zdolny do głębokich uczuć. Zajebiste, nie? Taka super moc. Niektórzy tak nie umieją heh.

Ja też nie wiem i tu Ci nie pomogę, ale trzymam kciuki. No i zobacz, ile Ci wypunktowałem dobrych rzeczy, cytując samego Ciebie.

1 polubienie

Wielu z nas to przeżyło a tee pill może wejść za głęboko. Nie ma się się co karać i obwiniać za czyjeś (jej) postępowanie tylko odebrać lekcjie, wsiąść czerwona pigułkę i iść dalej zadbać o siebie i wiedzieć do czego się dazy. Ona to przeszłość teraz Ty budujesz przyszłość a ona zależy od Ciebie. Z czasem będziesz silniejszy bo będziesz widział jak świat związków i “miłości” jest zbudowany, poszerzaj wiedzę i patrz na świat który Cię otacza przez nią a będzie Ci może nie łatwiej ale będziesz wiedział co czeka Cię za zakrętem. Będzie dobrze kolego a jak to zależy już tylko od Ciebie :right_facing_fist:t2::left_facing_fist:t2:

@DarO mam wolną chwilkę, więc jeszcze dorzucę parę słów do tego, co już napisałem.

Tak jak wskazałem Ci poprzednio - lęk przed byciem “frajerem” jest jednym z najpowszechniejszych naszych lęków.

A po czym poznaje się “frajera”? Otóż po tym, że nie panuje on nad sytuacją.

A dokładniej biorąc - że nie panuje on nad umysłami osób, które biorą udział w danej sytuacji.

Wydaje Ci się obecnie, że gdybyś zrobił X to wydarzyłoby się Y - przy czym tym “Y” jest to, że nie doszłoby do zdrady emocjonalnej w wykonaniu Twojej partnerki.

Wydaje Ci się, że gdybyś postępował inaczej, ba - gdybyś był inny - to do zdrady by nie doszło.

Gdy oglądasz filmy redpillowe to jesteś tego niemal pewien.

Jest to jednak jedna wielka iluzja i najlepiej byłoby, gdybyś ją po prostu puścił, a w efekcie przestaniesz czuć się jak frajer.

Nie ma żadnej gwarancji, że robiąc X wywołasz u każdej jednej osoby efekt Y.

Ludzie reagują bardzo różnie na różne sytuacje, zachowania, komunikaty.

Prawda jest taka, że nikt nie panuje nad umysłami innych ludzi. Ludzie myślą i zrobią to, co uważają za stosowne - mają własne aparaty poznawcze, własne doświadczenia, własne filtry, przez które odbierają świat.

Oczywiście można nauczyć się odczytywać cudze oczekiwania i podejmować działania zgodne z tymi oczekiwaniami, ale to nie ma nic wspólnego z panowaniem nad cudzym umysłem - to raczej forma niewolnictwa, podporządkowania, no i jakby nie patrzeć manipulacji. A Ty przecież nie chcesz być cudzym niewolnikiem - jak zresztą wynika z Twoich wpisów.

Dlatego tak jak napisał prof. @leto - postępuj jak najczęściej (bo wiadomo, że zawsze się nie da, różne są sytuacje w życiu) w zgodzie z sobą bez oczekiwania zapłaty, bez zawierania z ludźmi ukrytych kontraktów.

Zdradzę Ci jeden sekret - ludzie lubią autentycznych gości, którzy żyją w zgodzie z sobą.

Widzę i chcę rozumieć,ale niepotrafię.

Chyba coś w tym jest, bo na innych polach dobrze mi się układało. Teraz zaczynam wątpić w siebie. Może rzeczywiście się związałem z nią. Przewidywalny w chuj byłem, ale ja lubię znaczy lubiłem moje życie. W robocie miałem czasami nadmiar, ale ogarniałem później lubiłem chill i spokój. Teraz mi się nie chce pracować.

@leto Dziękuję za historię i uwagi, rzeczywiście mi zależało na opinii innych, że robiłem wbrew sobie wiele. Muszę się za to zabrać, słucham trochę o tym syndromie miłego gościa i książkę już zamówiłem. Tak działałem przez większość życia. Chciałem zasłużyć na miłość. Oczy mi się otwierają i więcej oglądam na ten temat.

Lelek, dzięki za komentarz. Wiem że przeszłość ale świeża. Dzisiaj myślałem, żeby się nie sprawdzić jak sobie radzi. Wyciągnąć coś od koleżanek.

@Johnny Chciałbym się czuć, że wystarczam,ale coś w środku siedzi gada,że znów za mało się starałeś i ślepy byłem na te znaki. Chyba spróbuje z terapią. Jak czytałem, to nie ma się czego wstydzić.Trochę dziwnie przez obcym takie rzeczy opowiadać.

Muszę jakoś dotrzeć do tej zgody, ale dzięki wam wiem żemam szanse. Chyba nie ma co gdybać. Trzeba ruszyć do przodu. Dzisiaj pójdę pobiegać i poszukam jakiejś siłowni. Zapuściłem się trochę przez ostatnie kilka lat.

Potrzebuję czasu by to pokładać wełbie. Dzięki panowie.

E tam dziwne. Jak trafisz na dobrego terapeutę/terapeutkę, to potem będzie dla Ciebie prawie jak brat/siostra :wink: Tylko znowu zalecam rozwagę i nie wchodzenie w tryb wieloletniej, niekończącej się terapii (znam takie osoby) - tak to sobie nie pomożesz, za to zarobią na Tobie ładnie.

W ogóle gadanie z ludźmi pomaga, no mi pomaga. Nie tylko terapia. Nie mam niestety zbyt wiele takich bliskich osób (ach te życiowe zaniedbania), ale z tymi, co mam, jak czasem tak porozmawiam szczerze, to mega lżej, i do przodu :slight_smile:

DOBRZE

Znalazłem terapeutkę. W tym tygodniu idę na wizytę.Zobaczymy jak pójdzie.Macie jakies wskazówki jak się przygotowac i zrelaksować przed? Sport zaczałem uprawiać i będę to robił regularnie,alezakwasy mam wielkie.To mi pomaga w oczyszczeniu łba, jak pisaliście, chociaż miałem moment lub dwa o skontaktowaniu się z ex, albo doblokować i zobaczyć czy sama bedzie próbowac. Przeszło mi. Biorę trochę wolnego i trochezdalnie bede pracowal pojade gdzies w spokojne miejsce. Musze miec cisze i spokoj.Postaram sie napisac co jakis czas co ijak.

Pozdro Daro

jeszcze jedno, z matka się pożarlem konkretnie, bo trzyma kontakt z eks i nie wiem czemu ją tłumaczy.

Brawo, że tak szybko wcielasz postanowienia w życie! To lubię!

Przede wszystkim musisz sobie uzmysłowić jedną rzecz - terapeutka jest tam dla Ciebie, płacisz za jej uwagę i jej celem jest Ci pomóc.

Nie jest od tego, żeby Cię oceniać, zawstydzać, wbijać w poczucie winy i osoba, która poprawnie wykonuje ten zawód nie będzie tego robić.

Może Cię jednak konfrontować z prawdą, co z pewnością uruchomi Twoje mechanizmy obronne - możesz wtedy zacząć się automatycznie bronić czy usprawiedliwiać. Niepotrzebnie - przypominaj sobie w takich momentach, że ona jest tam po to, żeby Ci pomóc - konkretnie Tobie. Nie Twojej mamie czy Twojej EX.

Nie próbuj wypaść przed nią “dobrze” czy pokazywać się z dobrej strony. Wiadomo - i tak to pewnie będziesz robił z automatu, ale miej z tyłu głowy, że to zupełnie zbędne - im więcej prawdy i uczuć wyjawisz tym będzie to z korzyścią dla Ciebie. Pamiętaj - ona jest tam dla Ciebie, płacisz za jej czas.

Im bardziej się odsłonisz tym dla Ciebie lepiej (także pod kątem leczenia się ze wstydu czy nienawiści do samego siebie) - ale też nie nadużywaj się, rób to w swoim tempie, ważne, żebyś poczuł się tam dobrze i bezpiecznie. To drugie to absolutna podstawa - pamiętaj, masz się czuć bezpiecznie (z doświadczenia - może to przyjść dopiero z czasem).

Terapeuta działa jak lustro - np. jeśli masz w sobie silnego wewnętrznego krytyka to będziesz się czuł przez niego krytykowany czy osądzany (ja tak miałem!). To tylko znak, że sam masz takie mocno krytyczne myśli na własny temat.

Daj znać jeśli coś wyda Ci się nie tak - jako weteran terapii chętnie dam Ci znać czy moim zdaniem pewne zachowania terapeuty były normalne/właściwe czy też były przekroczeniem jakiejś granicy.

Bardzo dobrze, kontynuuj. Organizm niedługo się przestawi, jesteś młody chłopak, spokojnie możesz jeszcze trzaskać maratony.

To całkowicie normalne, ludzkie odruchy - po prostu tęsknisz i tyle.

Niekoniecznie jednak trzeba to wcielać w życie :wink:

No i brawo, musisz ją powoli uczyć, że Twoje życie jest Twoim życiem, a Twoje decyzje Twoimi decyzjami. A ona niech sobie robi, co chce - nie zajmuj tym głowy.

To w takim razie czekamy na feedback, a tymczasem odpoczywaj!

Musisz wiedzieć, co chcesz osiągnąć i jaki masz cel. Nie płacisz im za ucho, ale za pomoc w dotarciu do celu. Potraktuj ją, jako konsultanta nawigacyjnego. Nie wskaże ci kierunku, nie wytoczy kursu, ale pozwoli zobaczyć przeszkody na trasie i ewentualnie powie, jak możesz sobie poradzić z warunkami, jakie zastaniesz w trakcie podróży. Terapeuta to nie coach, nie da ci gotowych recept, jak masz żyć, co robić. Pozwoli ci zrozumieć samego siebie.

Super ujęte. Ja np się zacząłem otwierać, kiedy sobie uświadomiłem, że “facetowi w czarnej sukience” , opowiadałem wszystko, a przed osobą, której powołaniem jest pomoc się krępowałem i wstydziłem. Z mojej strony i doświadczenia wiek ma duże znaczenie w psychoterapii ze względu na doświadczenie. Osobiście po 3 razie trafiłem na terapeutkę sporo po 50tce i świetnie się układało.

Od siebie dodam, że żelazo słucha jak nikt. Henry Rollins miał rację (muszę wyciągnąć jego artykuł z archiwum i tu wrzucić). Skoncentruj się na jednym i kiedy głupie myśli przyjdą ci do głowy, udaj się na sesję z obciążeniem.

Nie próbuj zrozumieć. Matka to kobieta, nie zna męskiego świata. Wystarczająco cię urabiała pod swoją modłę. Spokojnie jeszcze będzie próbować manipulować, bo wyrwałeś się spod jej jarzma.

Daj sobie tyle przestrzeni, ile potrzebujesz. Pozwól sobie na żal i na płacz po stracie. Weź pod uwagę, że nie straciłeś siebie, ba może wkrótce odnajdziesz zaginionego brata, który próbował się skontaktować, ale nie miał do tej pory możliwości.

Powodzenia i jak w Ameryce mówią “Don’t be a stranger”.

Dawaj jakis update, @DarO - jak tam pierwsze miesiące terapii? Poradziłeś sobie z żałobą po EX?