To jest straszne jak propaganda Red Pill szkodzi mężczyznom. 
Tak naprawdę ogromna większość kobiet lubi (dobry) seks. Jednym zależy na tym bardziej, innym mniej - w zależności od temperamentu, światopoglądu, priorytetów w życiu, ale generalnie większość kobiet lubi (dobry) seks.
Niektóre kobiety mają “coś nie tak” z temperamentem, psychiką, hormonami, etc - i nie lubią seksu, ale to jest zdecydowanie mniejszość.
Za to często się zdarza, że kobieta jest niezadowolona z jakości seksu z danym mężczyzną. To znaczy ona lubi seks, ale dobry seks - a dany mężczyzna dostarcza jej słaby seks.
Pomyśl o jakimś rodzaju jedzenia które lubisz - to może być kebab, pizza, schabowy, cokolwiek. I jeżeli miałby to być np. kebab, to przypomnij sobie najlepszy kebab jaki w życiu jadłeś i najgorszy kebab jaki w życiu jadłeś.
Myślę, że każdy kto zrobi taki eksperyment myślowy odkryje, że lubi nie tyle sam typ potrawy - np. “pizzę z salami” czy “zielone curry” , co dobrze zrobioną wersję tej potrawy. A źle zrobiona wersja tej samej potrawy jest niesmaczna i odpychająca.
Z seksem jest tak samo. Kobiety lubią dobry seks, a nie lubią seksu słabej jakości.
To jest coś bardzo “niepoprawnego politycznie”, niewygodnego dla ogromnej rzeszy ludzi i dia wielu środowisk, ale to na ile facet jest dobry lub słaby w łózku ma ogromny wpływ na to jak wyglądają jego relacje z kobietami.
[To co napisałem poniżej to nie są sztywne reguły, tylko luźne zobrazowanie sytuacji. W realnym życiu są bardzo różne sytuacje i nie wszystko musi wyglądać zgodnie z tym co opisałem.]
Kategoria I - facet dobry w łóżku.
Jeżeli mężczyzna jest dobry w łóżku, to kobieta jest seksualnie szczęśliwa i ma to pozytywny wpływ również na inne obszary związku - ona jest bardziej miła, wyrozumiała, traktuje go z większą sympatią i szacunkiem. Seks odgrywa dużą rolę w związku i może być tak, że seks jest główną osią, głównym powodem istnienia relacji. U kobiety może pojawiać się postawa “Olewam jego wady - jest mi z nim tak cudownie w łóżku, że chcę z nim być pomimo jego wad”. I kobieta może wiele zrobić, nawet wiele poświęcić, żeby utrzymać swój dostęp do źródła przyjemności seksualnej wysokiej jakości. Kobieta może zachowywać się jak narkoman starający się utrzymać dostęp do swojego narkotyku, jak alkoholik starający się móc codziennie się napić. Albo jak np. gracz komputerowy lub pasjonat jazdy na motorze, dla którego najważniejsze jest jego hobby, a reszta świata może nie istnieć.
Kategoria II - facet średni/przeciętny w łózku.
Jezeli mężczyzna ma średni, przeciętny poziom, to są ogromne szanse na “normalny związek” - w którym jest seks przeciętnej (“normalnej”) jakości i w którym seks nie pełni roli głównej osi, tylko jest “jednym elementem z wielu”. W takiej sytuacji seks nie jest problemem, ale też nie jest silnym czynnikiem wzmacniającym związek i łagodzącym problemy. Ponieważ seks pełni umiarkowaną (“normalną”) rolę w budowaniu związku, to inne elementy muszą się “zgadzać”, żeby całość trzymała się kupy.
Kategoria III - facet słaby w łóżku.
Jeżeli facet jest słaby w łóżku…to zaczynają się poważne problemy. Jego partnerka jest seksualnie sfrustrowana. I ona nie lubi, nie chce uprawiać z nim seksu. Najprawdopdoobniej cała jego osoba kojarzy się z jej z czymś nieprzyjemnym, z porażką, żenadą… Dla niej ten facet to żałosny “natręt seksualny” który próbuje ją nakłaniac do czegoś co dla niej jest żenujące i odpychające.
Po co taka kobieta jest z facetem z którym nie lubi uprawiać seksu i którym tak naprawdę pogardza?
Z innych powodów, dla innych rzeczy które on ma do zaoferowania. I z braku lepszych opcji. Przykładowo kobieta po prostu nie chce być sama. Albo facet jest bogaty i będzie w stanie utrzymać rodzinę na wysokim poziomie. Niektóre kobiety boją się zdrady i z tego powodu celowo biorą sobie na partnerów i później mężów facetów typu “aseksualny lamus” - który wygląda na wyjątkowo wiernego i wręcz niezdolnego do zdrady. Niektóre z góry zakładają, że będą zdradzać “męża sponsora-frajera”, albo w ogóle wychodzą za mąż mając cały czas kochanka - np. kochając się z kochankiem “na zapas” kilka dni przed ślubem, bo potem będzie podróż poślubna i tymczasowy brak dostępu do dobrego seksu z kochankiem.
W przypadku facetów słabych w łóżku seks nie tylko nie odgrywa roli pozytywnej w budowaniu relacji z kobietą, ale odgrywa rolę negatywną, ma wartość ujemną. I dlatego musi być “skompensowany” innymi rzeczami. I dlatego w takich przypadkach kobieta jak najbardziej traktuje seks z tym facetem jako nagrodę dla niego! (Nagrodę za którą on ma “płacić” odpowiednim zachowaniem lub wręcz wprost prezentami materialnymi.)
Ponieważ w takim związku kobieta pogardza tym facetem i w pewnym sensie również sobą za bycie i sypianie z kimś takim jak on, to jest draźliwa, wymagająca, przykra, ma pretensje za byle co, etc etc.
BTW Kobieta może też być np. wymagająca (lub mało wymagająca) dlatego, że po prostu taki jest jej wrodzony charakter - te same zachowania mogą się brać również z innych przyczyn.
Bardzo często mężczyźni nie rozumieją, że w społeczeństwie jest taka ukryta “hierarchia seksualna” i że to jak wyglądają ich doświadczenia, relacje z kobietami to nie jest żaden “uniwersalny obraz” tego jak to wyglądają relacje damsko-męskie, tylko obraz życia seksualnego faceta z określonej kategorii.
Faceci z kategorii I często nie rozumieją problemów innych mężczyzn. Z punktu widzenia tej grupy relacje z kobietami polegają głównie na tym, że z kobietą uprawia się seks, kobieta jest zachwycona, chodzi z uśmiechem na ustach, gotuje obiadek i chce się dużo przytulać. Ogólny punkt widzenia tej grupy jest taki, że kobiety sa “łatwe w obsłudze” i że to nie jest trudna dziedzina życia.
BTW W tej grupie zdarza się, że to facet odmawia kobiecie seksu “za karę”! Lub że kobieta, w odpowiedzi na (realne) przewinienie faceta, domaga się “przeprosin” w postaci…seksu. (Ona doskonale wie, że seks przywróci jej dobry humor o wiele skuteczniej niż jakiekolwiek inne przeprosiny.)
Faceci z kategorii II, czyli “normalni”, z reguły uważają, że relacje z kobietami potrafią być trudne, ale tak ogólnie to kobiety “nie są takie złe” i “da się z nimi żyć”. Nie rozumieją ani “łatwego życia” facetów z kategorii I, ani “ponurego, smutnego świata” mężczyzn z kategorii III.
Faceci z kategorii III… Oprócz tego, że w sporym stopniu nie rozumieją sytuacji, to też często…nie chcą wiedzieć. Świadomość tego, że jest się kimś “seksualnie przegranym”, “seksualnie gorszym”, kimś kto wywołuje u kobiet z którymi sypia rozczarowanie i
pogardę…jest czymś wybitnie nieprzyjemnym.
U mężczyzn z kategorii III często pojawia się złość, gniew… Względem kobiet, względem innych mężczyzn, względem całego świata.
Czy to “przypadkiem” nie przypomina atmosfery Red Pill?
Widziałem takie klimaty wiele lat temu - u mężczyzn którzy najprawdopodobniej nigdy nie zetknęli się z Red Pill (bo RP jako ruch dopiero raczkował albo w ogóle go nie było). Ci mężczyźni mieli problemy w swoich relacjach i czy to po tym jak byli traktowani przez swoje partnerki, czy to bezpośrednio od ich partnerek, wiedziałem lub podejrzewałem, że są słabi w łóżku.
Ci mężczyźni sprzed lat często przyjmowali perspektywę złości na kobiety typu dosłownie “[wszystkie] kobiety to k-wy”. Czyli perspektywę która pozwalała na ucieczkę od tematu ich indywidualnej słabości/porażki, unieważnienie tego - przez fałszywe przerzucenie winy na kobiety jako płeć. Co od razu zawiera w sobie wykluczenie możliwości, że inni mężczyźni są lepsi i idzie im lepiej - bo skoro rzekomo wszystkie kobiety to "k-wy, to każdy mężczyzna ma z nimi przerąbane i “nikt nie jest lepszy”!
Dlaczego to co opisałem brzmi w zasadzie identycznie jak Red Pill, chociaż tyczyło się mężczyzn którzy najprawdopodobniej nie mieli żadnego kontaktu z Red Pill?
Moim zdaniem dlatego, że Red Pill to nic innego jak bardziej rozbudowana wersja tych samych poglądów. Po prostu kilku takich gości zgadało się przez internet, popracowali nad tym dłużej i stworzyli bardziej rozbudowaną ideologię.
Ja ogólnie widzę w Red Pill kilka różnych problemów:
- “Incelstwo” jako problem z uzyskaniem seksu przez deficyt atrakcyjności wizualnej i/lub deficyt umiejętności towarzyskich.
- Przyciąganie do siebie dziwnych, porąbanych, toksycznych kobiet - przez podobieństwo i nadawanie na tych samych falach niefajnych mężczyzn z niefajnymi kobietami.
- Słaby poziom w łóżku.
Tutaj pisałem o problemie numer 3.
Moim zdaniem Red Pill to jest w dużej mierze ideologia stworzona przez mężczyzn słabych w łóżku (kategoria III) - którzy wypierają świadomość swojej indywidualnej słabości/porażki przez uogólnianie tematu do “wszystkie kobiety są złe, wszyscy mężczyźni mają takie problemy”.
Jak najbardziej zdarzają się sytuacje gdy kobieta “nie lubi seksu” i gdy traktuje seks jako nagrodę dla faceta. Mają one miejsce gdy facet jest słaby w łóżku.
A redpillowcy (przynajmniej część z nich) wmawiają światu, że wszystkie kobiety takie są i że w związku z tym wszyscy mężczyźni mają takie problemy.
Nie przejmuj się. Ogólnie łatwo jest nabrać się na propagandę. Ja sam dałem się nabrać swojego czasu na różne głupoty - a zrozumienie tego jak jest naprawdę zajęło mi lata. (w moim przypadku była to najpierw propaganda powiedzmy “białorycersko-romantyczna” mainstreamu, a potem propaganda PUA.)
Moim zdaniem procentowo bardzo mało, ale jednocześnie na pewno nie jakaś garstka.
Tutaj współwłaściciel klubu swingerskiego ocenia, że w Polsce aktywnych swingersów jest kilkanaście tysięcy: Swingersi będą mieli ekskluzywny klub w Warszawie. "Coraz więcej osób szuka takiego seksu"
Oprócz swingersów, również wiele osób ze środowiska BDSM uprawia seks grupowy.
Są też inni ludzie - jak ja, Violent Desires i nasze koleżanki. Nie jesteśmy swingersami, nie jesteśmy w ścisłym sensie częścią społeczności BDSM… Jesteśmy “niezrzeszonym kółkiem hedonistycznym”. I takich “niezrzeszonych kółek hedonistycznych” pewnie jest więcej.
Nie wiem czy uznajesz trójkąty za seks grupowy czy nie - obecnie sporo ludzi robi je bez uczestnictwa w żadnym “środowisku” czy nawet “niezrzeszonym kółku”. Zdarzają się też przypadki seksu grupowego ad hoc na z początku normalnych imprezach domowych. (w liczbie 4+)