Męskie Rozmowy #3: JOHNNY REB

Tak trochę podsumowując - ogólnie polubiłem Johnny’ego. To sympatyczny i wrażliwy facet (mam nadzieję, że za tą wzmiankę o wrażliwości się nie obrazi - w moich ustach to komplement), z którym dzielę niektóre zajawki. Ma do redpilla pewien dystans, potrafi na niego spojrzeć krytycznie (nie całkiem, ale zawsze to coś), a to oznaka tego, że nie rozmawiałem z fanatykiem i wyznawcą, a z kimś, kto myśli. Gdyby w manosferze było więcej takich ludzi jak on byłaby ona dużo zdrowszym środowiskiem.

Są jednak rzeczy, które mnie z Johnny’m dzielą (i fajnie, różnice między ludźmi są spoko - nasze życie dzięki temu jest barwniejsze):

  • kwestia dotycząca sięgania po wsparcie i pomoc dzieli nas radykalnie, co opisałem już wcześniej dosyć szeroko w tym wątku:

Dodam w tym miejscu, że facet, który obraca się w gronie mężczyzn gardzących słabością (a takich jest całkiem sporo) i nie potrafiących się otworzyć (takich jest większość) może mieć przerąbane i w sytuacji kryzysu może się to skończyć dla niego bardzo źle.

  • Johnny niejednokrotnie zrównuje wszystkie kobiety z rozhisteryzowanymi feministkami nienawidzącymi mężczyznami i ogólnie lubi operować skrajnymi przykładami - to dosyć typowe generalizacje dla przedstawiciela manosfery, kobiety są różne i warto to podkreślać - dla dobra mężczyzn, szczególnie tych młodszych,

  • nie zgadzam się z narracją (również typową dla manosfery i takich środowisk jak Bracia Samcy), że współczesne kobiety mają wymagania, którym żaden mężczyzna nie jest w stanie sprostać (to kolejna generalizacja - ludzie w każdej chwili łączą się w pary - i to przeróżni ludzie, nie tylko najbogatsi i najpiękniejsi),

  • Johnny typowo dla przedstawiciela manosfery próbuje ją rozgrzeszać widząc całe zło w feminizmie - to “one” ich wyzywają w internecie i używają epitetów, to “one” nie potrafią z nimi rozmawiać - kto kiedykolwiek próbował rozmawiać z jakimś wyznawcą redpilla ten wie, że problem leży po obu stronach (moje porównanie ich do PO i PiS nie było przypadkowe) i obie mają problemy z słuchaniem,

  • nie zgadzam się z Johnny’m, że dawniej chłopcy byli uczeni “kontroli nad emocjami” - ich wypieranie czy tłumienie (bo tego faktycznie większość z nas była “uczona”) nie jest kontrolą, a udawaniem, że nas one nie dotyczą - dopiero obecnie próbuje się to powoli zmieniać, niestety takie środowiska jak Redpill bardzo w tym przeszkadzają, hołdując dawnym, bardzo w tym zakresie szkodliwym dla mężczyzn wzorcom męskości, niczym z jakichś kreskówek,

  • Johnny stwierdził, że kobiety komunikują się inaczej niż my - no bardzo różnie bywa, znam takie, które są bardzo bezpośrednie (to dosyć typowe w mojej bańce), znam mężczyzn, którzy nie potrafią za to mówić wprost.

Generalnie było trochę uproszczeń typu “faceci są super, a kobiety nie bardzo”, ale ogólnie fajna rozmowa.