O facetach próbujących się przypodobać innym facetom

@marcines

Twoje zachowanie jest toksyczne i pasuje idealnie do objawów narcystycznego zaburzenia osobowości typu “covert narcissist”.

Uprawiasz typową dla “covert” narcyzów (nieudolnie) zakamuflowaną agresję - atakujesz mnie przez wyssaną z palca pseudo-psychonalizę, “wyczuwając” we mnie rzeczy których we mnie nie ma. Jednocześnie stawiając siebie na pozycji kogoś kto “wie lepiej”, kto niby zna się na psychologii, etc.

Udajesz pozytywne intencje, ale tak naprawdę realizujesz narcystyczny schemat typu “covert”:

1- Próbujesz poniżyć, zranić, zdominować drugą osobę. W tym przypadku przez wmawianie, że ktoś ma “ukryte lęki”, że “unika siebie”, etc. Czyli przez wmawianie komuś, że sobie ze sobą nie radzi i nie rozumie sam siebie. Co jest typową techniką manipulacji wykorzystytwaną przez sekty.

2- Próbujesz zrobić z siebie kogoś mądrzejszego, kto dostrzega więcej i rozumie innych ludzi lepiej niż oni rozumieją samych siebie, a jednocześnie kogoś dobrotliwego i chcącego dobrze dla innych. Co też jest manipulacją typową dla sekt.

To jest zachowanie typu “rekrutacja do sekty” - jednoczesna próba wpędzenia kogoś w stan zwątpienia w siebie i wmówienia, że sekta “wie lepiej”. Pod pozorem “pomagania” i “dobroci”.

W obu wyżej wymienionych kwestiach to co piszesz to jeden wielki fałsz. Ponieważ:

1- Piszesz między innymi, że rzekomo wyczuwasz u mnie “ukryty lęk”. Tyle, że tak naprawdę ja mam ekstremalnie niski poziom lęku i mieszczę się pod tym względem w dolnych 1-2% (2-5% jeżeli chodzi o ogólny neurotyzm).

Innymi słowy mówiąc bredzisz, że że niby “wyczuwasz” we mnie coś czego we mnie nie ma. I próbujesz wmówić mi coś czego nie ma.

2- Próbujesz zrobić z siebie kogoś kto zna się na psychologii, kto “rozumie więcej” - co również jest Twoim pustym bredzeniem. Gdybyś miał prawdziwe kompetencje z tego zakresu, a nie jedynie narcystyczne opowiadanie bajek, to nie doszukiwałbyś się “ukrytego lęku” tam gdzie go nie ma.

Szczególnie kompromitujące jest to, że doszukujesz się u mnie “lęku” po tym, jak otwarcie napisałem, że mam cechy socjopatyczne i uprawiam seks grupowy. Gdybyś miał prawdziwe, a nie fikcyjne kompetencje, to wiedziałbyś, że osoby o takim profilu często mają bardzo niski poziom lęku i wmawianie im tego często będzie kompletnie chybione - co właśnie miało tutaj miejsce.

Domyślam się, że wmawianie lęku i innych problemów to jest Twój standardowy sposób narcystycznego “podgryzania”, Twoje przećwiczone zagranie manipulacyjne. I pewnie odpaliłeś ten “skrypt” bez zastanawiania się czy osoba przeciwko której stosujesz tę manipulację będzie na nią podatna. Tak się złożyło, że wyjątkowo źle trafiłeś.

Z czego najprawdopodobniej wynika Twoje zachowanie?

Najprawdopodobniej wystąpiło u Ciebie “zranienie narcystyczne” - “narcissistic injury”. To jest patologiczna reakcja narcystyczna która ma miejsce wtedy, gdy coś rani ego narcyza. W tym przypadku najprawdopodobniej chodzi o to, że poczułeś się ode mnie gorszy i to wywołało u Ciebie “zranienie narcystyczne”.

Ja wcześniej odniosłem się do krytyki manosfery jako ktoś o perspektywie nie pokrywającej się ani z manosferą, ani z mainstreamem. Jako socjopatyczny hedonista, miłośnik BDSM, różniący się znacznie i od ludzi z manosfery i od ludzi z mainstreamu.

Żeby dać kontekst, opowiedziałem trochę o tym skąd biorą się moje poglądy - czyli o tym jaki jestem i jak wygląda moje życie.

Napisałem między innymi, że:

  • Mam bardzo duże, czasami wręcz absurdalne powodzenie u kobiet.
  • Przyciągam do siebie wiele kobiet z tendencjami uległymi/masochistycznymi - które bardzo chętnie przyjmują podporządkowaną pozycję i niewolniczo wykonują moje polecenia.
  • Mam o wiele młodszą i bardzo atrakcyjną partnerkę.
  • Partnerka organizuje mi seks grupowy z jej koleżankami.

To co napisałem może wywoływać zazdrość i ranić czyjeś ego. Ale normalny, nienarcystyczny facet zapewne ostatecznie uzna, że może żyć normalnie bez tego - tak samo jak 99%+ procent społeczeństwa i to nie jest żadna hańba.

U narcyza zetknięcie z kimś lepszym od niego jest bardzo bolesne - rani jego ego, niszczy jego narcystyczną fantazję o własnej wielkości/wyższości i wywołuje “zranienie narcystyczne” (“narcisstic injury”).

Zraniony narcyz próbuje odwrócić sytuację, iluzorycznie odwrócić realną hierarchię wartości/osiągnięć przez wprowadzenie takiej narracji, według której to on jest lepszy, a druga osoba gorsza. Tak, żeby móc powrócić do swojej narcystycznej fantazji.

Ty realizujesz to w stylu “covert” - przez wprowadzanie narracji według której ja rzekomo mam być zagubionym człowiekiem z “ukrytymi lękami” który “unika siebie”, a Ty rzekomo jakimś mędrcem i znawcą psychologii, który zna mnie lepiej niż ja siebie.

Nietrudno jest się domyślić, że tak naprawdę chodzi tu o zazdrość o życie seksualne i o “męskość”. Kobiety lecą na facetów o cechach socjopatycznych, ale w przeciwieństwie do narcyzów wielkościowych, nie lecą na narcyzów typu “covert”. Narcyz typu “covert” to ktoś wysoce neurotyczny, emocjonalnie pogmatwany, a także niemęski, wykazujący negatywne cechy kojarzone z toksyczną kobiecością - takie jak pasywna agresja, manipulowanie, odwracanie kota ogonem, gaslighting, etc etc. Czyli dokładnie to co uprawiasz w tym wątku.

Podsumowując: ja wiem, że jesteś fałszywy, a Twoje słowa to tylko narcystyczny teatrzyk.

Innym osobom polecam zapoznanie się z pojęciem “covert narcissist” i porównanie tego z zachowaniem Marcina w tym wątku.

@O_N

Cześć, Twój styl pisania przypomina mi mojego starego wroga Yolo. :slightly_smiling_face:

1- Jeżeli chodzi o Jamesa, to znam go na żywo i nie polecam. Z wielu powodów.

Między innymi James mówi rzeczy, które nie zgadzają się z tym czego doświadczyłem w praktyce.

Przykładowo w jego książce “Łobuz”, James pisze na stronie 84:

"Mówiąc prościej, im więcej bliskości emocjonalnej mamy z kobietą, tym mniej mamy z nią chemii. "

Zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Moim zdaniem bliskość emocjonalna i chemia mogą i powinny iść w parze.

2- W przypadku Milroha wszystko co pisze pokrywa mi się z tym co znam z praktyki. I takie samo wrażenie ma wiele innych doświadczonych, kompetentnych osób.

Poza tym za Milroha ręczył Fest, a w jego przypadku są dowody na to, że miał bardzo atrakcyjne kobiety.

“Męskich forów” - cóż za eufemizm. Powiedzmy wprost - redpillowych forów. A jakie tam działy się chore rzeczy, to sam dobrze wiesz.

Tak, przychodziłem kilka razy ich podrażnić. I co w związku z tym? :slightly_smiling_face:

Oj “osobo pisząca jak Yolo”, rozmijasz się z prawdą. Akurat akceptację zawsze miałem gdzieś. A szacunek miałem z innych źródeł i z innych kręgów ludzi. Choć i w tych kręgach kilka osób ma o mnie bardzo dobre zdanie. A to, że nie trafiam do typowego redpillowego plebsu, jakoś mnie nie martwi.

I znowu rozmijasz się z prawdą, “osobo pisząca jak Yolo”. Bo inne, dużo lepiej zorientowane osoby jak najbardziej widzą spójność. A Ty po prostu masz do mnie swoje żałosne pretensje i chcesz mi wbić szpileczkę.

Ile razy mam Ci napisać to samo? Publiczne atakowanie nowego faceta swojej byłej tylko za to, że z nią jest, jest mega żałosne. [Dla osób niezorientowanych - to nie ja byłem tym atakowanym nowym facetem eks Yolo, tylko ktoś inny]. I jeszcze robienie z tego czegoś rzekomo wielkiego i doniosłego, emocjonalnie głębokiego. I tak, słusznie zrobiłem, że Cię wtedy zmieszałem z błotem - zasłużyłeś na to.

Krążenie za mną dlatego, że z 5 lat temu słusznie zmieszałem Cię z błotem za żałosne zachowanie…dramat. To znaczy mi to nie przeszkadza, nawet mnie to śmieszy, ale zaczynam się czuć jakbym się śmiał z cudzej niepełnosprawności.