Rady dla młodszej siostry - związki romantyczne, lokowanie uczuć

Cześć! :))

Temat, który niniejszym zakładam, chodził mi po głowie od pewnego rozwleklejszego odcinka czasu. Narodził się w prywatnych rozmyślaniach w ramach fuzji refleksji nad chaosem koncepcyjnym, jakim bombarduje manosferyczna tuba - jednak - propagandowa, adresująca niespójne, wzajemnie sprzeczne oraz często wykluczające się racje i pretensje względem kobiet i kobiecości - również mojego niezachwianego przekonania, że mężczyźni w ogólności mogą konkurować z kobiecą narracją o uwagę w obszarze konsultowania i udzielania porad przedstawicielkom płci żeńskiej o znaczeniu życiowym.

Otarcie się o redpill i blackpill jest dla kobiet niczym choroba popromienna, zostawmy je tam, gdzie ich miejsce, na marginesie, wysypisku myśli. W kontekście drugiego zaś sądu, czuję się dość upewniona w twierdzeniu, że męskość przynajmniej hipotetycznie ma wszelkie prawo uzyskać i udostępnić dodatkową pespektywę spoglądania pań na własne życie i ubogacenie wiedzy, zwłaszcza w zakresie tej niszy romantycznej, o doświadczenia panów, co odbyć się może z korzyścią dla kobiecych wyborów. Tyle teorii, bowiem zupełnie serio uważam, że jesteśmy sobie potrzebni i że posiadacie coś dla kobiet nieprzystępnego - dostęp do monitorowania własnej psychiki, w tym odruchów, dostęp w praktyce do męskich grup, w których dyskutujecie, wymieniacie bagażem i empirią. Komentujecie motywacje i babki. Kto lepiej, niż Wy, wie, jak myśli i czuje facet? Jak racjonalizuje swoje wybory? Co jest dla niego pociągające? Nie jesteście monolitem, podobnie, jak panie, niemniej brodzicie w pewnej wspólnej świadomości kolektywnej, siatce skojarzeniowej.

Chciałabym zaproponować Wam tę wydzieloną samowolnie przestrzeń jako taki rezerwuarek kanalizacji myśli, które “sprzedalibyście” kobiecie, na której Wam zależy - siostrze, córce, innej dowolnie wybranej. Mam na myśli dobre rady, przykazania, napomnienia, cokolwiek, o czym Waszym zdaniem kobieta powinna pamiętać, jeśli nie chce błędnie zainwestować uczuciowo, przestrzelić, skończyć ze złamanym sercem i życiem. Jakie pomyłki kobiet przykuwają Waszą uwagę najczęściej? Przed czym ostrzegalibyście ważne kobiety w rodzinie? Bardzo proszę, w ramach woli i możliwości, o otwarcie się.

Domyślam się, że część z Was ma pewnie córkę, której dobro leży Wam na sercu. Zgłaszam się ewentualnie jako model osobowy - mogę posłużyć za reprezentację niedoświadczonej dziewczyny, wydaje się, że jestem od Was młodsza - jeżeli zgodzicie się zabawić i zaimprowizować. Mam nadzieję, że wątek chwyci. W każdym razie, będzie mi bardzo miło!

Moje spojrzenie na te sprawy pokrywa się w bardzo wysokim stopniu ze spojrzeniem pragmatycznych, doświadczonych życiowo kobiet. Mam na myśli coś w stylu:

1- Kieruj się rozumem, rozsądkiem, a nie miłością. Miłość wpakowała mnóstwo kobiet w kłopoty, a wielu zniszczyła życie.

2- Staraj się ocenić to czy facet jest dobrym człowiekiem, czy jest lojalny i odpowiedzialny. Jeżeli dobrze Ci się z nim rozmawia, dobrze spędza czas, jeżeli seks jest dobry to super, ale pozostaje pytanie jaki jest ten facet gdy pojawiają się trudności, gdy musi coś poświęcić dla kogoś, etc etc. Facet może być dobrym rozmówcą, kompanem do miłego spędzania czasu, kochankiem…ale jednocześnie słabym partnerem gdy chodzi o poważne, życiowe sprawy.

3- Zwracaj uwagę na poziom zamożności. To nie jest romantyczne, ale takie są realia, że poziom zamożności Twojego faceta najprawdopodobniej będzie miał ogromny wpływ na poziom życia Twój i Twojego potencjalnego dziecka/dzieci.

To tak wygląda, że inaczej się żyje np. w mieszkaniu 40-50 metrowym, a inaczej na 100 lub 200 metrach. Dla pary bez dzieci 40-50 metrów jest ok, ale sprawy zmieniają się gdy pojawiają się dzieci.

To samo tyczy się spraw własnościowych - inaczej żyje się z kredytem na karku, a inaczej gdy wszystko jest własnościowe.

To może wydawać się przyziemne i niskie, ale takie rzeczy w praktyce naprawdę mają duże znaczenie, duży wpływ na jakość życia i zadowolenie z niego - zarówno kobiety, jak i jej dzieci.

Możesz przeżyć życie w niewygodzie, próbując dorobić się z niezamożnym facetem…albo mieć od razu wygodę (i spokojną głowę) wiążąc się z zamożnym facetem.

Tu nie chodzi o to, aby związać się z kimś odpychającym, aby poczynić poświęcenie dla pieniędzy - to by było głupie. Wśród zamożnych ludzi też są fajni, inteligentni, przystojni faceci. Mam na myśli sytuacje typu np. “młody lekarz, syn pary lekarzy - dziedziczący po bogatych rodzicach nieruchomości warte wiele milionów”. Są wysokie szanse, że taki facet będzie też miał wpojone dobre wzorce rodzinne, w sensie nastawienia na edukację, pracę, rozwój, etc.

Ogólnie uważam, że jeżeli chodzi o “poważne związki”, to kobieta powinna rzeczowo, racjonalnie spojrzeć na faceta i ocenić bez sentymentów jego wartość jako partnera do poważnego życia i założenia rodziny. Bez myślenia życzeniowego i ignorowania czerwonych flag, doszukiwania się w nim kandydata na partnera życiowego tylko dlatego, że jest przystojny, dobry w łóżku, czy też dlatego, że dobrze się z nim rozmawia.

To co napisałem może brzmieć przyziemnie, niefajnie, “mało sexy”, może nawet przygnębiająco - ale moim zdaniem to jest najlepsza porada jaką można dać. Dobór partnera życiowego to poważna sprawa i powinna być dokonywana w oparciu o rozum, rozsądek, a nie emocje. Czasami kobieta ma szczęście i dobrany na podstawie emocji mężczyzna okazuje się być dobrym kandydatem, a czasami racjonalna ocena będzie błędna, ponieważ później wyjdą na jaw ukryte wady, ale i tak w ogólnym ujęciu większe szanse na sukces daje kierowanie się rozumem i kalkulacją, nie emocjami.

Wiele kobiet ma problem z lekkomyślnością, myśleniem życzeniowym, debilnym i ryzykanckim optymizmem typu “kochamy się, jest super, jakoś to będzie!”. Te kobiety ignorują czerwone flagi, a potem są zdziwione gdy okazuje się, że mają problemy. Np. gdy okazuje się, że lekkomyslny imprezowicz i kobieciarz okazuje się być nieodpowiedzialnym mężem i ojcem - czego można było się po nim spodziewać od początku, ale kobieta wolała się oszukiwać, że “będzie lepiej” czy coś. Co prawda znam też imprezowiczów i kobieciarzy którzy się “ucywilizowali” i dostosowali do nowej roli, ale na to nie należy liczyć jako na coś pewnego.

Ogólnie doradzałbym spokojnych, odpowiedzialnych facetów, skupionych na swojej pracy zawodowej. Nie na hobby - bo to też potrafi zaszkodzić. Jeżeli mężczyzna potrafi być pracowity, poukładany i zdyscyplinowany w swojej pracy, to daje to wyższe szanse na to, że będzie też pracowity, poukładany i zdyscyplikowany w życiu rodzinnym.

Innym rodzajem błędu, który widziałem u wielu atrakcyjnych kobiet, jest celowanie zbyt nisko jeżeli chodzi o zamożność. Związały się z faceta którzy są ogólnie ok, ale nie są zbyt zamożni. Skutki tego nie są dramatyczne, ale np. moja bardzo ładna koleżanka z liceum w wieku 40+ wreszcie dorobiła się z mężem fajnego mieszkania kilkudziesięciometrowego… Gdy przy jej poziomie urody spokojnie mogłaby mieć wyższy poziom majątkowy już na samym początku. Przez 20 lat ciułała z mężem na coś co mogła mieć od początku. Tylko dlatego, że jeszcze jako nastolatka związała się z prostym chłopakiem z sąsiedztwa i nie zmieniła go na lepszy model. Ktoś może powiedzieć, że jestem cynikiem bez serca, ale gdybym był jej ojcem to byłbym niezadowolony, że moja córka musi się męczyć i ciułać przez 20 lat na przyzwoite mieszkanie. Tylko dlatego, że postanowiła zrobić ze swojej bardzo dobrej urody “prezent” dla niezamożnego faceta.

Moim zdaniem jesteś bardzo inteligentna - i mogłabyś się dobrze dogadać z inteligentnymi ludźmi z dobrych domów. Pisałas, że lecą na Ciebie koleżanki - czy mężczyźni również? :slightly_smiling_face: Według mnie powinnaś celować w zamożnych, inteligentnych facetów z dobrych domów, z dobrymi wzorcami rodzinnymi.

2 polubienia

Ekstra wpis @Hodowca trudno coś dodać więcej :clap:

1 polubienie

Hej! :slight_smile:

Bardzo, bardzo dziękuje za uznanie! :slight_smile: Oraz za post w moim temacie.

Szzzz… ja mniej więcej wiem, jak nawigować :stuck_out_tongue_winking_eye: . Wątek założyłam głównie dla Chłopaków - chcę im pomóc rozwinąć forum. Trafiłam na fewuesy w listopadzie 2023. ‘Funkcjonowałam’ tam jako zapalony lurker. Polubiłam pewną Postać i znikłam w kwietniu następnego roku, z poczuciem, że któregoś dnia może założę tam konto. Po tym, gdy tutejsi koledzy prowadzili ‘kampanię’ promocyjną nowozałożonego forum na yt, zauważyłam, że fewuesiaki zmieniły barwy, by - jak mi się wydaje - zgarnąć ludzi wabionych tutaj - przyjęli nazwę łudząco podobną do adresu tego miejsca. Wydało mi się to być taaaakim wstrętnym działaniem, że pomyślałam - takiego wuja(!) i nabrałam ochoty, by dołożyć cegiełkę w budowaniu tego przybytku :slight_smile: .

Temat - wydaje mi się - przyda się, mnie interesuje męska perspektywa, męski świat. Ostatnio lubię też klimaty dobrego mentoringu - mam jakąś potrzebę rozwijania się nie tylko psychoterapeutycznie.

Zdarza się :wink:

2 polubienia

Słuchaj, kobiety działają według hipergamii – zawsze szukają najlepszego samca, który daje im maksimum korzyści. Twoim zadaniem jest zrozumieć odpowiedź hipergamiczną: jeśli facet nie jest przystojny, bogaty i dominujący, twoje szanse na udaną relacje z nim spadają automatycznie. Nie ma co się oszukiwać uczuciami, bo inaczej hipergamia i tak cię pociągnie do kogoś lepszego.

Okay, muszę o to zapytać.. Panowie z forum, czy Waszym zdaniem przyjaźń po miłości ma rację bytu? Siedzę, pracuję, dumam i męczę się z pewnym tematem. To dla mnie bardzo trudne. Czy znacie przypadki udanej przyjaźni po miłości, twardych wyznaniach itp.? Wszelkie uwagi i rady mile widziane.

kurde paaaanie co za odkrycie

nie

1 polubienie

Nie. Ogółem przyjaźń damsko męska nie ma moim zdaniem prawa bytu (zależnie od definicji). Chyba, że masz na myśli przyjaźń jednopłciową, to mam dane tylko z jednego przypadku, gdzie to zadziałało, ale tylko jako przyjaźń w ramach większej grupy.

Mam córkę i przywilej ciągłej pracy nad swoją i jej przyszłością. Póki jest jeszcze mała, jest łatwiej - prawdziwe bystrzyny znajdą nas pewnie za kilka lat.

  1. Ceń małe piękno i małe dobro, by rozpoznać duże
  2. Zbuduj siebie (w każdym znaczeniu tego słowa)
  3. Jeśli znajdziesz życiowego partnera - to wybierz takiego, który również siebie zbudował, dzieli twoje wartości i z którym chcesz, a nie musisz być.
  4. Koszt i wartość to dwie różne rzeczy
1 polubienie

Nie będzie to wypowiedź przeintelektualizowana bo taka ma nie być. Poruszę aspekt czysto praktyczny. Taka mądrość ludowa - “widziały gały…”. Albo inaczej - mężczyzna wchodząc w związek liczy na to, że kobieta się nie zmieni, kobieta odwrotnie, że uda jej się zmienić, poprawić mężczyznę. Takie trywialne. Jednak z moich obserwacji przeważnie prawdziwe. Jeśli to ma być rada dla siostry lub córki to skoncentrujmy się na zmienianiu, poprawianiu faceta. Pomińmy etap zapoznawania się, gdy każda ze stron odgrywa w pewnym stopniu jakieś role, aby dodać sobie atrakcyjności - to normalne. Istotne jest to co się dzieje później. Czy akceptujesz tego faceta takim jakim jest, ze wszystkimi jego zaletami i wadami? Co jeśli złudna wiara, że się go uda poprawić zawiedzie? A to, że zawiedzie jest niemal pewne. Dodam, że drobne wady z czasem mogą urosnąć do rangi tych istotnych. To trochę pesymistyczne ale nie jesteśmy w stanie zmienić drugiego człowieka. Nie da się tego zrobić siłą, presją a nawet perswazją. Nacisk będzie powodował niechęć, wewnętrzny opór, napięcie. Człowiek może się zmienić ale tylko sam z własnej woli. Wtedy ta zmiana będzie u niego akceptowalna i trwała. Czy mamy na to jakiś wpływ? Istnieje taka możliwość. Jest to działanie poprzez własny przykład - widać tutaj, że droga do zmiany jest daleka a efekt dość niepewny. Stąd dobra rada dla siostry, córki - patrzeć na pewne rzeczy realistycznie, nie łudzić się. Jeśli coś nie jest poważnym problemem to może da się to zaakceptować. Próba zmiany pewnych cech, nawyków mimo włożonego wysiłku może być nieskuteczna.

Z mojej perspektywy faceta, wszelkie próby zewnętrznej “tresury” wywołują u mnie w pierwszym odruchu - łagodnie mówiąc głęboki sprzeciw. Kilka zmian udało mi się jednak przeprowadzić na sobie. Część z wewnętrznej potrzeby, część ze zwykłej przekory.

3 polubienia

Akurat tutaj to jest po równo. Mężczyźni też chcieliby wymarzoną, a wybierają najlepszą z dostępnych. Czyli identycznie jak u kobiet.

3 polubienia

Nie zgodzę się, że jest identycznie. Działamy według podobnego mechanizmu - jednak jego realizacja ma zauważalne różnice między płciami.

Nawiazuję tutaj do pytania choćby o ilość i typ “wystarczających warunków” by rozpatrzyć kogoś jako potencjalnego partnera/partnerkę.

2 polubienia

Już to widzę jak związałabyś się ze ślicznym i młodym pracownikiem Biedronki. A większość mężczyzn w odwrotnej sytuacji byłaby zachwycona - my patrzymy głównie na wiek i wygląd, Wy na status i pieniądze, proste. Nie jesteśmy tacy sami.

1 polubienie

Dlatego napisałam, że jest identycznie, bo obie płcie wybierają osobę najlepszą z dostępnych. Tutaj chyba się zgadzamy.

Jeśli chodzi o dobór partnera/partnerki, to mężczyźni zwykle mają strategię wykluczającą ( byleby nie była gruba, byleby nie była samotną matką.. itp.), a kobiety - włączającą ( żeby był przystojny, zaradny, bogaty, wysportowany, pracowity, wykształcony, lubiący dzieci, oczytany, z poczuciem humoru, empatyczny… itd. )

Z tym wykluczaniem i włączaniem to wyszło chyba na odwrót.

Ile procent populacji kobiet tak szacunkowo wykluczają te dwa kryteria (wiem, że można podać ich więcej, ale padły takie najważniejsze chyba)? Niech będzie, że 50%.

A te podane powyżej? Ilu mężczyzn je spełni? Jeśli założymy, że jest między nimi spójnik “i” czyli jak w matematyce iloczyn. Niektóre zestawienia mają dość niskie prawdopodobieństwo społeczne: bogaty-empatyczny, wysportowany-oczytany albo pracowity-oczytany. No to szacujmy ile procent mężczyzn wykluczamy? 95 %?

Czepiam się, taki odruch analityczny na poparcie @Jesse_James .

1 polubienie

To były tylko przykłady, żeby zobrazować, że strategie doboru są różne u kobiet i mężczyzn.

Przeciętny mężczyzna po odsianiu berzydkich, starych, grubych, dzieciatych.. (czy co tam go odstręcza ) generalnie na resztę cech już nie grymasi. Przeciętna kobieta jak już określi listę swoich preferencji, to szuka kogoś kto spełnia wymogi z listy. Zależnie od kobiety raz ta lista jest krótka, raz bardzo długa.

Stąd się pewnie wzięło u redpillowców, że “baby są hipergamiczne “ :slightly_smiling_face:

Zgadzam się odnośnie mechanizmu, a nie jego zakresu i zastosowania. To trochę tak jakbyś miała inne zasobności portfela i potrzeby. Załóżmy, że masz dwie osoby - jedna ma 10 euro na zaspokojenie potrzeby, a druga 100. Każda może wydać całość kwoty - czy mają podobne możliwości?

Nie rozumiem. Skoro są identyczne, to czemu się różnią?

Rozumiem twoją wypowiedź tak, że mężczyźni są minimalistyczni w swoich wymaganiach (redukują je do minimum, od którego skłonni są wejść w relację), a kobiety są maksymalistyczne (czyli określają wysoki próg wejścia w relację i ewentualnie z niego schodzą przy braku zainteresowania prawdziwie pożądanych partnerów). W jaki sposób obala to teorię hipergamiczną? Nie uważam, żeby hipergamia była czymś złym z natury. Sam bym korzystał z takiego rozwiązania, mając okazję.

Większość par to jednak osoby, których atrakcyjność (szeroko rozumiana) jest zbliżona. Tzw mezalianse to spora mniejszość. Czy podobny status partnerów w związkach, w małżeństwach, to dowód na hipergamię kobiet?

Część kobiet nie obniża kryteriów, więc w ich przekonaniu nie ma odpowiednich dla nich partnerów. Natomiast ta część, która nie ma rozbudowanej listy wymagań odpowiada kryteriom wykluczenia ze strony męskiej.

Trochę o wyborach życiowych kobiet w temacie z którego pochodzi poniższy cytat:

Jak wszędzie - to zależy kogo i kiedy zapytasz. O ile mezalians w klasycznym znaczeniu nie będzie występował często (głównie przez zatarcie się granic między warstwami społecznymi) o tyle dysproporcja np. zarobków i statusu między partnerami jest nadal częsta (co widać np. przy rozwodach).

Zresztą widać to np. po sąsiednim temacie (Hoeflation), gdzie kobieta szukała męża “równego sobie” jednocześnie celując w bardzo niski procent mężczyzn w całej Polsce. Analogiczny mężczyzna nadal będzie miał minimalistyczne wymagania - “byle była młoda, ładna i chętna “. Różnica w listach wymagań potencjalnych partnerów jest spora.

Nie obserwowałem nigdy, że kobiety bez (lub z niskimi) wymaganiami podlegają wykluczeniu ze strony męskiej. Wręcz przeciwnie.

2 polubienia

Naprawdę nie? To zerknij choćby w sąsiedni wątek. Nowo poznany w klubie mężczyzna, z tego co pamiętam, miał tylko gadane przez kilka godzin i nie odstręczał wyglądem, a już wzbudził ogromne zainteresowanie i wielką chęć kontynuacji znajomości.

“Byle była, młoda, ładna i chętna “ to nie są minimalistyczne wymagania :slightly_smiling_face: