Jestem tu pierwszy raz. Stwierdziłem, że chce wymienić się swoim doświadczeniem i krótką historią bo nie mam zbyt wielu “mężczyzn” w swoim życiu. Chciałem również jeśli ktoś taki będzie - usłyszeć, że nie jestem sam.
Od 5 lat jestem w terapii, najpierw ogarnięcie użależnienia od porno i masturbacji. Potem wpadło po drodze alko (od roku nie pije wcale), dodatkowo ogólna praca nad wyznaczaniem granic, emocje - no można powiedzieć że jestem samoświadomy i idzie mi super! Leczę się z lęków psychotropkami, są górki dołki ale jakoś leci.
Natomiast relacje, to coś nowego po terapii, cięzko mi się odnaleźć. Dwa bardzo krótkie związku zakończone bo jeden był toksyczny a drugi no cóż dostałem kopa w tyłek - życie.
Ale sprowadza mnie moja ostatnia relacja która trwała 3miesiące. Było ekstra. Jak to się mówi - brak czerwonych flag. Wiadomo na poczatku Dziewczyna po przejściach ale serio było spoko. Aż któregoś razu podczas rozmowy padło odemnie że czuje się przebocowany. Potem od niej wyszło “że czuje że to jebnie” ale koniec końców rozmowa się skończyła ok. Na drugi dzień poczułem ogromny ciężar, niepokój i lęk. Parokrotnie rzucałem na zmiane że chyba nic nie czuje, że lepiej to skończyć a potem że chce wracać i próbować. Przesliśmy to dwa raz (dwa razy z nią zerwałem, czując te same odczucia). Jej dotyk, obecność byłą mi obca, zimna. Głowa podpowiadała tylko jedno wyjście - ucieczka i zostawienie tego.
Rozkminiam trochę co może być powodem mojej dezycji - czy może styl przywiązania (myśle, że może być to zdezorganizowany styl), czy może się nie myliłem.
Nie licze na rozkmine tematu, rady co mam zrobić a bardziej o usłyszenie czy ktoś miał podobnie, bądź tak samo by poczuć, że nie jestem sam (jakkolwiek to nie brzmi dziwnie)
Cześć. Witaj na forum. Nie, nie jesteś sam. Niektórzy mają tendencję to samo destrukcj w relacji z różnych powodów. Kwestia przyjrzenia się temu i dlaczego tak się dzieje. Terapia może pomóc, ale terapia terapii nierówna.
To co piszesz to może być styl zdezorganizowany. Może też być coś innego. Zwykle to wredny program podświadomości mówi że nie zasługujemy na to co mamy, albo z drugiej strony broni nas przed wejściem w potencjalnie złą relacje. Niestety najczęściej to pierwsze, bo często wybieramy na podstawie traum z dzieciństwa i to co nas przyciaga jest bardzo subiektywnie atrakcyjne.
Trzeba sie zwykle dokopać do tego co głęboko siedzi i to uwolnić.
Większość problemów powstaje w wyniku zaniedbań lub jakiegoś rodzaju przemocy w dzieciństwie. Mało komu jednak chce się z tym zmierzyć. Mało który psychoterapeuta potrafi pomóc się do tego zbliżyć.
Na twoim miejscu zacząłbym kwestionować myśli i przed podjęciem działań lub reakcji złapał kilka głębokich oddechów i unikał zachowań reaktywnych.
Cześć. Nie jesteś sam. Miałem podobnie. Też było ekstra. A potem dzieje się coś w ciele, że jest chęć ucieczki i zostawienia tego. Tylko ja nie nazwałbym tego destrukcją. W moim przypadku była to ta druga rzecz o której pisze @marcines – podświadomość „broni nas przed wejściem w potencjalnie złą relacje". Zanim to sobie uświadomimy to czujemy ten „ścisk w brzuchu" lub ciało mówi nam to w inny sposób. Piszesz: „jej dotyk, obecność była mi obca, zimna".
Jesteśmy wyposażeni w pewne instynkty, które mają nas ratować z opresji i nie należy tego ignorować. Ale…
Zgadzam się z @marcines, że dużo w nas zostało ukształtowane w dzieciństwie. A co jeśli to niekoniecznie były traumy? Co jeśli w dzieciństwie wpojono nam pewne standardy? Może, gdy mija pierwsze zauroczenie to one zaczynają podświadomie dawać o sobie znać. W dzieciństwie obserwowaliśmy np. poprawną relację rodziców, a to co nas spotyka na dalszym etapie związku do tego nie przystaje?
U mnie było tak, że zrywałem a potem wracałem. Z perspektywy czasu oceniam te powroty jako błąd.
Psychoterapeuta próbował przekopywać te zaszłości z dzieciństwa. Traum się nie doszukał ale pewne przejęte przeze mnie wzorce już tak.
Czy byłbym w stanie poddać się „leczeniu" i porzucić te wzorce i przekonania na rzecz innych? Jakich? Na rzecz wzorców i przekonań partnerki? To jest dla mnie bardzo trudne.
Dziękuję za odpowiedź! Nie spodziewałem się że ktoś tu jeszcze jest patrząc na daty ostatnich wpisów. Właśnie jutro cisnę do terapeuty i zapytam go jak to jest z tą traumą i czy widzi potrzebę w niej grzebania bo z tego co się orientuję skupia się na rozwoju osobistym, pracy skoncentrowanej na rozwiązaniach i opiera się mocno na dowodach naukowych.
A odnosząc się jeszcze dalej do Twojej odpowiedzi - powiem szczerze że próbowałem kwestionować te myśli podczas tego „mega chaosu" i no powiem szczerze - to wydaje się nie realne ale zapewne chodzi tutaj o ćwiczeniu nad tym tylko najgorsze jest to że wymaga to wchodzenia w relacje a ja nie chcę ranić kolejnych osób no i wiadomo - siebie. I te głębokie wdechy też średnio pomogły..
Pracowałeś nad tym? udało Ci się dojść do jakiejś konkretnej przyczyny? i tak wiem - u każdego to może być coś innego. I może troche głupie pytanie - próbujesz dalej wchodzić w relacje?
Wtedy od razu widać co jest pięć i nie akceptuje się kogoś poniżej standardów. Po prostu z czasem człowiek dojrzewa i zmienia się mniej lub bardziej. Czasem przerobienie traum przeszłości (czasami czegoś z okresu dojrzewania lub później) zaburza całą dynamikę i relacja się rozpada albo trzeba ją zbudować od nowa.
To byłby i zwykle jest największy błąd. Wtedy dopiero dostajemy kopa od środka i im więcej czasu mija tym uderzenie jest mocniejsze. Rozdrabnianie siebie w ten sposób to późniejsze lata terapii i kolejny rodzaj traumy po rozpadku relacji.
Ciężko opierać się na dowodach naukowych jeżeli chodzi o psychikę. Jezeli chodzi o problemy ze stylami przywiązania to terapia EFT. Również tzw 3 fala jest dobra. Wg mnie IFS jest świetna, inni chwalą terapię schematów. Poczytaj o kazdej z nich i wybierz co ci najbardziej pasuje. Cel jest najważniejszy i terapeuta musi ci nakreślić drogę inaczej będzie to droga rozmowa.
Tak, wchodzę w relacje przyjacielsko koleżeńskie. Jest to zwykle układ na zasadzie wzajemności i obopólnych korzyści. Jest z tego jakaś radość i wsparcie w obie strony, coś czego mi przez długi czas brakowało. Relacji romantycznych nie planuję. Mam żonę i mimo trudności jakoś to trwa - gra na przetrwanie.