O facetach próbujących się przypodobać innym facetom

Dzień dobry

Jeśli chodzi o Jamesa i Milroha.

Wiemy z całą pewnością, że James poznaje kobiety, też atrakcyjne i pokazuje szczegółowo jak to robi. Nie jest ideałem, ma strasznie głupkowate teksty i nie jest wyrocznią, co nie podważa powyższego.

O Milrochu wiemy tyle, że lubi czasem napisać artykuł na swoim blogu. Ponoć ktoś, gdzieś, kiedyś go polecał i wywarł na Tobie wrażenie na tyle, by dyskutować z oczywistym.

To jednak wciąż za mało, by zestawiać te dwie postaci i o wiele za mało, by promować kogoś, kto nigdy nie został zweryfikowany.

Jeśli chodzi o resztę.

Moja opinia o miejscach, gdzie wyznaje się redpill jest dosyć jednoznaczna, jednak nie o nią tu chodzi.

Twoja jest negatywna. Teraz. Wcześniej, wielokrotnie z tych miejsc wyrzucany, wracałeś i próbowałeś przekonać do swojej narracji, szeroko się rozpisując na swój temat i swojej kobiety.

Zawsze w ten sam sposób, próbując przekonać ludzi, których teraz określasz plebsem, jak bardzo jesteś wyjątkowy i lepszy od innych. Wzbudzało to u jednych irytację, u innych śmiech. Nie masz nawet cienia tolerancji na krytykę, więc w efekcie rodziły się pyskówki i kłótnie, ktore powodowały usuwanie Cię z tych miejsc. W międzyczasie szukałeś haków na obcych ludzi, z którymi się pokłóciłeś w internecie, odgrażałeś się że im zaszkodzisz. Wreszcie, znów wracałeś próbując zainteresować sobą obcych mężczyzn, tworzac sobie awatar poważnego gościa. Przez lata, wciąż to samo.

Tutaj też się zanosi na powielanie, bo odtwarzasz cykl w identyczny sposób. Niczego się nie nauczyłeś.

Ta postawa jest idealnym odzwierciedleniem tego tematu, choć Ty się nigdy nie przyznasz do tego. Krążysz od lat wokół miejsc skupiających mężczyzn, próbując wyrobić sobie autorytet, zabiegając o ich uwagę.

Silna potrzeba zaistnienia, bycia postrzeganym w określony sposób, niezdolność do przyjęcia lub choćby zignorowania krytyki, pokazują wielkie choć kruche ego. Obraz kogoś, kto bardzo chce być widziany jako silny i wyjątkowy, ale jego zachowanie pokazuje że jest słaby. Szastasz na prawo i lewo słowem narcyz, choć sam się najbardziej w nie wpisujesz.

Dosyć wyraźnie w kontekście powyższego widać powody Twojego zabiegania o męską uwagę, jak i Twojej zmiany narracji, gdy spotkało się to z wielokrotnym odrzuceniem.

Mogę oczywiście nie mieć racji, jednak swoim zachowaniem potwierdzasz moje skromne i nieśmiałe wywody.

Wyciągania królików z kapelusza, by spróbować z ich pomocą zdyskredytować rozmówcę, nie skomentuję. Nie chce mi się. Mogę być Twoim dawnym kolegą, mogę być kimkolwiek lub nikim. Bez różnicy.

Osobo pisząca jak ktoś, kim bardzo chciałby być, ale nie jest.

Osobiście, nic do Ciebie nie mam, ale jesteś wdzięcznym przykładem tego, o czym jest ten temat. Co w połączeniu z postawą, w której chcesz być postrzegany jako ktoś zupełnie inny daje efekt zabawny i uroczy, aczkolwiek nieco smutny.

To jest powód, dla którego postanowiłem się podzielić swoją skromną, pokorną i błyskotliwą analizą. Lol

Z poważaniem

_ON